Polki w czwartek uległy Niemkom 22:23 i bez zdobyczy punktowej pożegnały się z mistrzostwami rozgrywanymi w Szwecji. Wcześniej uległy Francji 22:31 i Holandii 21:30. Rozmiarek, trzykrotny uczestnik igrzysk olimpijskich, uważa, że spotkaniu z drużyną Michaela Bieglera Biało-Czerwone miały szansę na wygraną.

"To był równy mecz, choć uczciwie trzeba powiedzieć, że przez większość spotkania to Niemki kontrolowały grę. Ale można było dziś wygrać. Zabrakło nam przede wszystkim bramek ze skrzydeł i generalnie skuteczność w całym turnieju była słaba, 21-22 bramki to zdecydowanie za mało. Brawa natomiast dla trenera Leszka Krowickiego za to, że zdecydował się wstawić do bramki Adriannę Płaczek, która "trzymała wynik" i chwała jej za to. Mimo porażki, to był najlepszy mecz w tym turnieju" - powiedział.

Rozmiarek chwalił przede wszystkim Kingę Achruk, która była niekwestionowaną liderką i najskuteczniejszą zawodniczką polskiej drużyny (7 goli).

"Zagrała dzisiaj rewelacyjne spotkanie. Kilka lat temu mówiono, że ona będzie tą przywódczynią drużyny. To w tej chwili jedna z najlepszych zawodniczek w Europie. Swoją osobowością, grą i stylem bycia idealnie pasuje na liderkę" - podkreślił.

Polki już po trzech meczach wracają do domu, ale Rozmiarek daleki jest od krytykowania reprezentacji, którą od kilku miesięcy prowadzi nowy selekcjoner Krowicki.

"Życzę mu jak najlepiej, ale upłynęło zbyt mało czasu, by ta drużyna osiągała sukcesy. A w grach zespołowych ten czas jest potrzebny. Trochę jestem zawiedziony postawą niektórych doświadczonych zawodniczek, że za mało brały tego ciężaru gry na swoje barki. Nie wszystkie też najlepsze piłkarki zostały zabrane na ten turniej. Jedna siedziała w studiu telewizyjnym, inna na trybunach, a pozostałe pewnie w domach, nie wiem do końca dlaczego" - ocenił.

"Po paru korektach w składzie ten zespół może być zdecydowanie mocniejszy, gdyby one zagrały w Szwecji, ten wynik mógłby być lepszy. Nie można odmładzać reprezentacji w całości, tych parę starszych dziewczyn musi zostać w zespole" - dodał.

Jego zdaniem mistrzostwa Starego Kontynentu to zawsze niezwykle wymagająca impreza. Jak zaznaczył "polska" grupa nie była wcale najsilniejsza.

"Gdybyśmy trafili do grupy, w której grają Rosja, Norwegia, Rumunia i Chorwacja, to chyba pozostałoby nam pójść do kościoła i się modlić" - podsumował.