Swansea City na razie spisuje się bardzo słabo pod wodzą Amerykanina Boba Bradleya, który przejął drużynę na początku sezonu. W 14 meczach "Łabędzie" zgromadziły zaledwie dziewięć punktów. W ubiegłym tygodniu przegrały z Tottenhamem 0:5. Na oficjalnej stronie internetowej gospodarzy napisano, że spotkanie w sobotę o 16 będzie najważniejszym "w epoce Bradleya".

 

"Oczywiście mam wrażenie, że stawka jest największa, od kiedy tu przyszedłem. Skoro tłumaczę piłkarzom, że muszą spojrzeć w twarz niepowodzeniom i wykazać się odwagą, to sam też tak muszę postępować" - powiedział Amerykanin, który w każdej chwili może zostać zwolniony z posady.

 

Fabiański jest podstawowym bramkarzem Swansea City od początku sezonu, jego zespół stracił 31 goli, najwięcej w Premier League. Jeśli "Łabędzie" wygrają z mającym 11 punktów Sunderlandem, to przy korzystnych wynikach innych meczów mogą nawet opuścić strefę spadkową.

 

Spaść może do niej natomiast Leicester City, sensacyjny mistrz Anglii z poprzedniego sezonu. Od początku trwających rozgrywek ekipie, której piłkarzami są Marcin Wasilewski i Bartosz Kapustka, nie wiedzie się jednak najlepiej. Wysoką formę potwierdziła tylko w Lidze Mistrzów, w której zagrała pierwszy raz w historii i awansowała do fazy pucharowej wygrywając grupę.

 

W środę "Lisy" przegrały wprawdzie w Portugalii z FC Porto aż 0:5, ale ten wynik nie wpłynął już na ich pozycję w tabeli. Goście wystąpili w rezerwowym składzie, na czym skorzystał m.in. Wasilewski, który rozegrał cały mecz. Spotkanie z Manchesterem City rozpocznie się w sobotę o 18.30.

 

W ten weekend w miarę łatwe wydaje się zadanie trzech czołowych zespołów Premier League. Lider Chelsea Londyn powalczy z West Bromwich Albion o dziewiąte ligowe zwycięstwo z rzędu (niedziela, godz. 13), drugi Arsenal podejmie (sobota 16) w stolicy Stoke City, które nie zdobyło na jego stadionie kompletu punktów od 1981 roku, a trzeci Liverpool zagra z bardzo słabo spisującym się w tym sezonie West Ham United (niedziela, 17.30). Bournemouth AFC, którego bramkarzem jest Artur Boruc, zagra na wyjeździe z beniaminkiem Burnley (sobota, 16).

 

Najciekawiej zapowiada się niedzielny mecz o 15.15, kiedy Manchester United podejmie Tottenham Hotspur. To pojedynek szóstej drużyny z piątą, a dzieli je w tabeli sześć punktów. Jeśli "Czerwone Diabły" myślą o nawiązaniu walki z czołówką, muszą wygrać. To nie będzie jednak łatwe, ponieważ londyńczycy przegrali w tym sezonie tylko raz i stracili najmniej bramek w lidze - 10.