Porozumienie wymagało zgody radnych Chorzowa na zmiany w budżecie. Wniosek poparło 10 radnych, 7 było przeciw, 7 się wstrzymało. Wiosną Ruch znalazł się w trudnej sytuacji finansowej i wystąpił do miasta o pożyczkę w wysokości 18 mln zł. Radni wyrazili zgodę, formalnie część pieniędzy pożyczyła gmina bezpośrednio, a 12 mln poprzez spółkę Centrum Przedsiębiorczości.

Klub wpłacił do kasy miasta 3 mln i wystąpił o przedłużenie terminu uregulowania reszty. Problemem były zabezpieczenia pożyczek. Przedstawiła je w postaci hipoteki firma należąca do szefa rady nadzorczej i udziałowca Ruchu Aleksandra Kurczyka.

„Mamy wszelkie zabezpieczenia, jakich wymagaliśmy. Pożyczka jest w 100 procentach zabezpieczona. Jest akt notarialny dotyczący zajęcia hipoteki na nieruchomości” – wyjaśnił prezydent Chorzowa Andrzej Kotala.

Na początku sesji przegłosowano wniosek o wyodrębnienie sprawy pożyczki jako odrębnego punktu obrad, mimo że prezydent miasta uspokajał, że miejskie pieniądze są bezpieczne. Potrzebna była 40-minutowa przerwa na przygotowanie nowej uchwały.

„Sprawa ciągnie się kilka miesięcy. Zostaliśmy postawieni pod ścianą, bo okazało się, że jeśli nie pożyczymy 18 mln zł, Ruch nie dostanie licencji. Przedstawiano wizję, jak klub stanie na nogi po tej pożyczce. Miałem poważne wątpliwości i byłem przeciw pożyczce. Teraz klub nie może oddać 6 mln, jak deklarował. Pieniądze z transferów zostały obiecane komuś innemu i miasto nie mogło zaspokoić swoich żądań. Co chwila dowiadujemy się o kolejnych problemach. Ostatnio klubowi odebrano punkty. Władze spółki chcą sobie kupić czas, a ja - patrząc na to, co się dzieje - nie mam zaufania” - powiedział radny Jacek Nowak (PiS).

Reprezentujący samorząd miasta w zarządzie Ruchu Rafał Byrczek przyznał, że plan finansowy „Niebieskich” z marca uległ w międzyczasie znacznym korektom.

„Odpadł główny sponsor Węglokoks, co było znaczącą pozycją w budżecie. Nie zostały zrealizowane zakupy udziałów przez potencjalnych akcjonariuszy na poziomie ok. 6 mln zł. Stąd wyrwa w budżecie klubu” – powiedział.

Wyjaśnił, że pożyczone 18 mln zostało przeznaczone na spłatę zobowiązań publiczno-prawnych (6 mln) oraz spłatę innego długu, który dzięki jednorazowej wpłacie został zredukowany z 20 mln do 12.

Radni dopytywali, czy Ruch na pewno wywiąże się ze swoich zobowiązań i czy zabezpieczenia pożyczek są pewne.

Prezydent podkreślił, że w kwestii zabezpieczeń pożyczki były twarde negocjacje.

„Powiedzieliśmy w marcu +a+, to jeśli chcemy pomagać klubowi, powiedzmy dziś +b+. Otrzymałem informację, że Dariusz Smagorowicz (były prezes i akcjonariusz) wychodzi z klubu, a jego udziały przejmie Aleksander Kurczyk” – oznajmił tuż przed głosowaniem Kotala.

Ruch od końca listopada nie ma prezesa, w związku z zakończeniem okresu pełnienia tej funkcji przez szefa rady nadzorczej i udziałowca Aleksandra Kurczyka. Pracami klubu kierują dwaj wiceprezesi - przedstawiciel miasta Rafał Byrczek i odpowiedzialny za sprawy sportowe Mirosław Mosór.

Kurczyk zgodnie z prawem pełnił obowiązki prezesa przez trzy miesiące. Zastąpił pod koniec sierpnia Janusza Patermana, który szefował spółce niecały miesiąc. Wcześniej rezygnację złożył poprzedni sternik Ruchu Dariusz Smagorowicz.

Jesienną część rozgrywek ekstraklasy "Niebiescy" zakończyli w piątek wygraną u siebie z Wisłą Kraków 1:0. Zespół prowadzony przez trenera Waldemara Fornalika w 20 meczach wywalczył na boisku 20 punktów. Zimuje jednak na ostatnim miejscu w tabeli po odjęciu mu czterech punktów przez Komisję ds. Licencji Klubowych PZPN.

Chodziło o umowy zawodników i regulowanie wynikających z nich zobowiązań. Według medialnych doniesień, Ruch zawierał z piłkarzami podwójne umowy. Jedne wiązały graczy bezpośrednio z klubem, inne – z fundacją, która nie wywiązywała się z ich zapisów wobec niektórych zawodników

Jeśli klub do końca stycznia 2017 nie ureguluje tych zaległości, kara zwiększy się do ośmiu ujemnych punktów.