1. Michał Pazdan

 

Stał się symbolem możliwości polskiej piłki - i to mając 28 lat na karku. Ileż było niepokoju przed EURO 2016. Kto partnerem Glika? - to pytanie stawało się obsesją w dyskusjach przed turniejem. Partnerem Glika - i to znakomitym - okazał się właśnie Pazdan. Jego popis na Stade de France z Niemcami przeszedł do historii polskiej piłki. Liczba - mniej lub bardziej - udanych memów świadczyła, że fani Biało-Czerwonych potrafią docenić obrońcę. Najbardziej podobało mi się hasło: „Minister Obrony Narodowej”. Latem pomógł Legii w awansie do Ligi Mistrzów, a jak wrócił do składu po kontuzji w tejże Lidze Mistrzów okazało się, że mistrz Polski może wyjść z grupy! 29-letni już "Pazdek" - urodziny obchodził we wrześniu - mógł świętować Sylwestra w szampańskim nastroju i samemu się pytać, co dalej przyniesie mu piłkarski los.

 

2. Jakub Błaszczykowski

 

Wielkość pokazał w najważniejszym momencie – w finałach EURO 2016. Bez "Błaszcza" nie byłoby awansu z grupy - strzeliliśmy dwa gole, a w obu udział miał Kuba. Trafił do siatki również w 1/8 finału ze Szwajcarią. Nie trafił w rozgrywce na karne z Portugalią, ale... Nie zmienia to oceny – był czołowym piłkarzem Polski w kontynentalnych finałach, ba, czołowym prawym pomocnikiem całej imprezy. Mimo że wcześniej we Florencji cierpiał przez pół roku mało grając. W kolejnym pół roku występował w Wolfsburgu i... dalej cierpiał, ale jednak występ w finałach pokazał jego wielkość.

 

3. Robert Lewandowski

 

Wziął na siebie moc marketingowych zobowiązań przed EURO 2016. Wziął na bary presję "numeru jeden" - tej chęci pokazania, że dorównuje Leo Messiemu i Cristiano Ronaldo. Byłem przekonany, że to ekspozycja nastawienia jego otoczenia. Jednak w jednym z ostatnich wywiadów sam powiedział, że w swoim przekonaniu jest najlepszy. Pytanie, dlaczego nie pokazał tego w finałach ME? Starał się, pracował, harował, ale bagaż presji okazał się za duży... Wiosną i jesienią strzelał, jak na zawołanie. Latem ognia zabrakło, stąd "pudło", ale dopiero na trzecim miejscu.

 

4. Łukasz Fabiański

 

Wygrał z Wojciechem Szczęsnym. Wygrał z decyzją Adama Nawałki. Pomógł mu los, czyli kontuzja Wojtka - owszem, ale gdy już los pomógł, to był wielki. Z Niemcami, z Ukrainą, ze Szwajcarią. Szczególnie ze Szwajcarią w dogrywce, gdy bronił jak natchniony. Niezapomniane są również jego łzy w wywiadzie z Mateuszem Borkiem po Portugalii, pokazujące, jak to ambitny i normalny chłopak.

 

5. Arkadiusz Milik

 

Owszem, pudłował. Owszem, irytował. Jednak to Milik obok Błaszczykowskiego był tym, który przyczynił się do grupowych bramek Biało-Czerwonych w finałach EURO 2016. 32 miliony euro to suma gigantycznego odstępnego, za jaką przeszedł z Ajaksu do Napoli. Koszulka Gonzalo Higuaina nie okazała się zbyt ciężka. Ten chłopak to "dynamit", który jest w stanie rozsadzić każdą obronę świata.

 

6. Grzegorz Krychowiak

 

Nie można zapomnieć o ostatnim pół roku. Transfer z Sevilli do PSG – za 28 milionów euro – wydawał się spełnieniem marzeń, a okazał się koszmarem. Przynajmniej na razie. Tyle, że pierwsze sześć miesięcy 2016 roku należało do Grzegorza - wygrał Ligę Europy z Sevillą, zagrał w finale Pucharu Króla. W finałach EURO należał do czołowym defensywnych pomocników. Już był wielki, jeszcze będzie wielki.

 

7. Kamil Glik

 

Dojrzewał, dość długo dojrzewał, ale teraz im starszy tym lepszy. Odpowiedzialność i umiejętności pokazał w finałach EURO we Francji. A po turnieju za 11 milionów euro przeszedł z Torino do Monaco. Już w Torino stał się legendą klubu. Na Lazurowym Wybrzeżu ma "wejście smoka" - tyleż grą w obronie, co skutecznością w ataku.

 

8. Kamil Grosicki

 

Piłkarz porywający. Czasami - gdy jest bez formy lub bez sił - irytujący. Jednak gdy jest w formie, to hulaj piłkarska duszo, piekła nie ma. Żaden rywal mu niestraszny. Gdy miał siły w finałach EURO stanowił o sile naszego ataku. Gdy po aferze alkoholowej trzeba było pokazać charakter, wziął piłkę ze sobą na spacer z pięcioma Rumunami i skończyło się otwarciem wyniku w Bukareszcie. Tylko wciąż nie może otworzyć szampana na wieść o wymarzonej Anglii.

 

9. Łukasz Piszczek

 

Solidna firma. Od lat. W finałach EURO grał jak natchniony. W Borussii Dortmund pokazuje, że nie straszna mu żadna konkurencja.

 

10. Arkadiusz Malarz

 

Gdyby nie parady "kumpla Żewłaka", nie byłoby Ligi Mistrzów po 20 latach. Byłaby kompromitacja z mistrzem Bośni, Słowacji lub Irlandii. Malarz pokazał jednak, że w najważniejszych momentach można na niego liczyć. A później poprosił Michała Żewłakowa, żeby z losowania w Monte Carlo przywiózł Real Madryt. I tak się stało. Malarz – obok Pazdana i Bartosza Bereszyńskiego – udowodnili, że także Polacy potrafią w zespole mistrz Polski pokazać klasę. Udowodnili, że chcieć, to móc!

 

***

 

Układając dziesiątkę myślałem również o Łukaszu Teodorczyku, a także Piotrze Zielińskim. Na pewno 2017 może należeć do nich, podobnie jak do ciekawego pokolenia w reprezentacji U-21 - na czele z odkryciem jesieni, Janem Bednarkiem z Lecha Poznań. Z okazji Nowego Roku wypada stwierdzić - jest życie w polskiej piłce, jakiego nie pamiętamy od dziesiątków lat!