Podopieczni Talanta Dujszebajewa zagrają z Japonią w czwartej kolejce grupy A. Obie reprezentacje wybiegną na parkiet hali XXL w Nantes we wtorek 17 stycznia o 17.45. Przed tym spotkaniem Polacy będą mieli raptem kilkanaście godzin odpoczynku, dzień wcześniej późnym wieczorem grają bowiem z Rosją. A i tak w powszechnej opinii kibiców i fachowców starcie z Japonią powinno być dla Biało-Czerwonych najłatwiejsze. Bo faktycznie wszystko na to wskazuje.

 

Odbicie od dna...


Japończycy na światowym poziomie w piłkę ręczną nie grali nigdy. Na kontynencie wiodącą siłą byli kilka dekad temu, ostatnie mistrzostwo Azji zdobyli w latach siedemdziesiątych. Później zaczął się złoty wiek koreańskiego handballu, a Japończycy w kontynentalnej hierarchii spadali coraz niżej. Do mistrzostw świata kwalifikowali się raz na kilka prób. W XXI wieku zagrali na mundialu dwukrotnie. Dwa razy - i w 2005, i w 2011 roku - kończyli na miejscu szesnastym. Później, w Hiszpanii i Katarze już ich nie było; "po drodze" zajęli jeszcze najgorsze w historii, dziewiąte miejsce w mistrzostwach Azji 2014.

Ale wtedy coś drgnęło. Po trzydziestu latach Japończykom udało się zakwalifikować do młodzieżowych mistrzostw świata. Na boiskach w Brazylii młodzi Japończycy zaprezentowali się przyzwoicie. Gwiazdą tamtej reprezentacji był Shinnosuke Tokuda, który jest w kadrze Japonii na styczniowy mundial.

 

Gwiazda Barcelony za sterami


Ale to oczywiście nie on jest największą gwiazdą drużyny z Azji. Bo największą gwiazdą jest... selekcjoner. Antonio Carlos Ortega przez ponad dekadę grał w wielkiej Barcelonie. Z reprezentacją, dla której rzucił w sumie ponad 500 bramek, zdobył między innymi olimpijski brąz w Sydney. W rubryce "sukcesy trenerskie" też ma co wpisać. Po kilku latach w hiszpańskiej Antequerze trafił do węgierskiego giganta Veszprem. Trzy lata później związał się z solidną duńską marką KIF Kolding.

Nieco wcześniej podpisał kontrakt z japońską federacją. To miała być umowa krótkoterminowa. Ortega miał poprowadzić Japonię w rozgrywanych dokładnie rok temu mistrzostwach Azji. Wyjazd na turniej w Bahrajnie udał się wyśmienicie. Ledwie dwa lata po fatalnym dziewiątym miejscu w azjatyckim czempionacie, Japończycy wskoczyli na podium! Pod wodzą Ortegi sięgnęli po brąz ustępując jedynie bezkonkurencyjnemu Katarowi i gospodarzowi - reprezentacji Bahrajnu.

Japońskim działaczom, szczęśliwym z takiego obrotu sprawy, udało się namówić hiszpańskiego trenera na dłuższą współpracę. I to właśnie Ortega stanie 17 stycznia do pojedynku z doskonale znanym mu z Hiszpanii Talantem Dujszebajewem.

 

Skrzydłowy z Hiszpanii


A czy na kogoś innego w ekipie Japonii warto zwrócić uwagę? O młodym zdolnym Tokudzie - MVP młodzieżowych mistrzostw Azji - już wspomnieliśmy. Warto przytoczyć jeszcze dwa nazwiska, szczególne o tyle, że w 19-osobowej kadrze, która przylatuje do Francji, jest tylko dwóch zawodników grających w europejskich ligach.

Pierwszy z nich to Atsushi Mekaru, lewoskrzydłowy klubu Angel Ximenez Avia, grającego w lidze ASOBAL. Pochodzący z Okinawy 31-letni zawodnik nie jest jednak kluczową postacią hiszpańskiego zespołu. W 15 ligowych kolejkach zdobył ledwie 14 bramek i głównie zajmuje się oglądaniem z perspektywy ławki popisów konkurenta do gry na lewym skrzydle - Czarnogórca Novicy Rudovicia.

 

Francuski Japończyk zagra we Francji dla Japonii


Ciekawszy jest przypadek innego skrzydłowego japońskiej reprezentacji. Mowa o szczypiorniście francuskiego Chambery, który nazywa się... Rémi Feutrier. Nazwisko może budzić podejrzenia, że mamy do czynienia z zawodnikiem z importu, pozyskanym metodą sprawdzoną przez Katarczyków. Ale to nie tak.

Tata Feutriera jest Francuzem, ale mama Japonką. Urodził się we Francji, ale w wieku trzech lat wyjechał z rodzicami do Japonii. I wydawać by się mogło, że właśnie wtedy stracił szansę na karierę piłkarza ręcznego. Japonia, w przeciwieństwie do Francji, nie słynie z wychowywania szczypiornistów światowej klasy. Młody Remi grał wprawdzie w piłkę ręczną, ale raczej rekreacyjnie; sam przyznał po latach, że nie myślał już o karierze zawodowca. Do Francji wrócił, kiedy miał 23 lata. Żeby się uczyć, a nie grać.

Wybrał Chambery, bo choć kibice kojarzą to miasto z utytułowanym klubem, to mieści się tam również znakomita uczelnia francusko-japońska. Mieszkając w takim miejscu nie mógł jednak nie wrócić do szczypiorniaka. Z trybun dopingował gwiazdy Chambery Savoie, a sam zgłosił się do klubu z pytaniem o możliwość treningów.

 

Determinacja, pasja, ale i przywiezione z Japonii umiejętności sprawiły, że działacze pozwolili dołączyć Remiemu do drużyny rezerw, występującej na trzecim poziomie rozgrywek. Rok później otrzymał ofertę profesjonalnej umowy z pierwszym zespołem. W 2015 roku kontrakt przedłużono o dwa lata. W obecnych rozgrywkach legitymuje się solidną średnią trzech bramek na mecz.

Remi Feutrier w reprezentacji Japonii debiutował rok temu, a już teraz spełni swoje wielkie marzenie. W mistrzostwach świata rozgrywanych w jednej ze swoich ojczyzn, będzie bronił barw drugiej.

Niezależnie od tego, jak ciekawa jest historia Feutriera i jak imponujące jest CV Antonio Ortegi, w starciu z Japonią to Polacy będą faworytami. Niestety chyba tylko w tym meczu, ale to już temat na zupełnie inną historię...

A dla miłośników egzotyki oraz dla tych, którzy chcieliby poćwiczyć dykcję lista powołanych przez Antonio Ortegę na mistrzostwa świata:

Bramkarze:
Masatake Kimura (Osaki Electric), Akihito Kai (Toyota Auto Body), Takayuki Shimuzu (Wakunaga Phamaceutical)

Zawodnicy z pola:
Rémi Feutrier (Chambéry, FRANCJA), Atsushi Mekaru (Angel Ximenez, HISZPANIA), Jun Mori, Hiroki Motoki, Daichi Komuro, Kento Uegaki, Hiroki Shida (Osaki Electric), Takashi Kato, Yuto Agarie (Daido Steel), Goki Koshio, Toru Takeda (Toyoda Gosei), Jin Watanabe, Kairi Kochi (Toyota Auto Body), Kohei Narita (Wakunaga Phamaceutical), Shinnosuke Tokuda (University of Tsukuba), Hiroyasu Tamakawa (Kokushikan University)