Biało-czerwonych w weekend czekają dwa konkursy indywidualne na obiekcie HS 134 w Wiśle Malince. Kilka dni temu wiceprezes PZN Andrzej Wąsowicz, mrużąc oko, powiedział, że ich zwycięzcami będą: w sobotę - Żyła, a w niedzielę - Stoch. Zawodnicy przyjęli to z uśmiechem i zapewnili, że powalczą o jak najlepsze lokaty.

 

Łatwo jednak nie będzie. Kot zaznaczył, że skoki narciarskie są dyscypliną nieprzewidywalną.

 

"Czujemy dużą presję, bo wiemy, że jesteśmy w gronie faworytów. Osobiście wolę atakować z cienia i zajmować prawdziwe miejsca, a nie te typowane przed zawodami. W moim przypadku presja jest mniejsza i to dobrze" – powiedział Kot podczas spotkania z dziennikarzami.

 

Zarówno trener, jak i zawodnicy podkreślali, że największym atutem Polaków jest zespół.

 

"Najważniejszy jest zespół. Mamy bardzo dobry sztab. Wszyscy pracują w jednym kierunku. To gwarancja, by wszystko działało poprawnie" – zauważył Horngacher, a Kot dodał: "Nasze atuty to dobry zespół, świetna atmosfera i... ciężka praca".

 

Zdaniem Kamila Stocha każdy z polskich skoczków pracował przez lata na miejsce, w którym się teraz znalazł.

 

"To, w jakim zespole się teraz znajdujemy, jest korzystne dla naszego rozwoju. Mamy wokół siebie świetną grupę ludzi, którzy się nami opiekują, począwszy od trenera Horngachera, przez jego asystentów, sztab medyczny, serwis. Oni są współautorami naszych sukcesów" – zaznaczył triumfator Turnieju Czterech Skoczni.

 

Adam Małysz, dyrektor PZN ds. skoków i kombinacji norweskiej, zwrócił jednak uwagę, że "bez talentu chłopaków, niczego nie dałoby się zrobić".

 

Polacy przed startem w Wiśle czują się silni. Kot zaznaczył, że jego skoki są coraz lepsze.

 

"Moja forma jest coraz bliższa tej, którą prezentowałem w lecie. To, że teraz jeszcze nie staję na podium wynika z faktu, że skoki jeszcze nie są tak dobre jak w lecie, ale wszystko jest do zrobienia" – zapewniał.

 

W dobrej kondycji jest też Kamil Stoch.

 

"Czuję się dobrze. Jeśli chodzi o dolegliwości związane z upadkiem i lekkim bólem kolana, który doskwiera mi praktycznie od Lillehammer, to wszystko idzie ku dobremu. Nie mam dwóch wolnego tygodni, aby się w pełni zregenerować i poleżeć, aby wszystko się zagoiło, ale na dziś jestem gotowy do startu. Najgroźniejsze objawy, jak krwiak, już zeszły. Teraz pozostał minimalny ból, który czuję tylko przy mocniejszym szarpnięciu" – wyjaśnił.

 

W kwalifikacjach do obu konkursów wystartuje 68 zawodników z 17 krajów. W Wiśle, oprócz polskich skoczków, zaprezentują się m.in. lider oraz wicelider Pucharu Świata - Słoweniec Domen Prevc i Norweg Daniel Andre Tande. Z czołowej "10" zabraknie tylko Niemca Severina Freunda, ale nie będzie też broniącego Kryształowej Kuli Słoweńca Petera Prevca.

 

Po długiej przerwie do rywalizacji na skoczni wraca Austriak Gregor Schlierenzauer. Małysz, dyrektor polskiej reprezentacji i kolega ze skoczni "Schlieriego", prognozuje jednak, że powrót może być trudny.

 

"Budzisz się z myślą, że niby możesz, ale nie zawsze cię na to stać. Życzę Gregorowi jak najlepiej, ale nie sądzę, by w najbliższym czasie liczył się w walce o czołowe miejsca. To chyba poza jego zasięgiem w tym momencie. Kręci się wokół niego też sporo mediów. Treningi są obserwowane, a to nie pomaga" – ocenił.

 

Skocznia w Wiśle Malince jest już przygotowana na przyjęcie zawodników, o czym zapewnili zarówno Małysz, jak i wiceprezes PZN Andrzej Wąsowicz. Niewiadomą jest wiatr. Wąsowicz poinformował, że na górze skoczni jest on jeszcze odczuwalny, w porywach do 2,5 m/s, ale po godz. 15 ma osłabnąć.

 

Wiślańskie konkursy zgromadzą na widowni komplet publiczności. Organizatorzy zapewniają, że atmosfera będzie gorąca.

 

Kot uważa, że każdy zawodnik chce przyjechać na te konkursy do Polski, do Wisły, a także Zakopanego, które jest określane "biało-czerwoną krainą czarów".

 

"Myślę, że ich magia jest wciąż obecna i dodaje nam skrzydeł. Polscy kibice w Wiśle i Zakopanem są rewelacyjni i stwarzają atmosferę, która niesie nas daleko" – podsumował.

 

Obiekt im. Adama Małysza jest największy w Beskidach. W latach 2005-08 został gruntownie zmodernizowany. PŚ zagości w Wiśle po raz piąty.

 Program zawodów:
    
    piątek, 13 stycznia
    16.00 - trening (dwie serie) 
    18.00 - kwalifikacje
    
    sobota, 14 stycznia
    15.00 - seria próbna 
    16.00 - pierwsza seria konkursowa
    
    niedziela, 15 stycznia
    14.30 - kwalifikacje 
    16.00 - pierwsza seria konkursowa