Piłka nożna

Kołtoń ujawnia tajemnice biznesu Legii. Tuż...

Już zimą 2016 roku prezes Legii, Bogusław Leśnodorski zaskoczył, wypożyczając Artura Jędrzejczyka z Krasnodaru. Jednak po pół roku reprezentant Polski wrócił do Rosji. Wówczas i suma odstępnego, i zarobki samego zawodnika - mimo jego klasy - odstraszały. Minęło kilka miesięcy i Legia postanowiła związać się z "Jędzą" na dłużej. Mistrz Polski - dzięki awansowi do Ligi Mistrzów – zwiększył budżet do 230 milionów złotych, a realne jest nawet 250 milionów!

 

4,2 miliona euro - koszt czterech lat "Jędzy", lekko licząc!

 

Legia sprowadzając Artura Jędrzejczyka - za 1 milion euro (ponad 4 miliony złotych) - i dając mu najwyższy kontrakt w historii polskiej piłki (800 tysięcy euro rocznie przez cztery lata! - a więc po obecnym kursie 3,5 miliona złotych rocznie), pokazuje, że chce budować zespół na lata. 29-letni reprezentant Polski kosztuje mistrza Polski - lekko licząc - 4,2 miliona euro (18 milionów złotych)! A przecież są jeszcze premie i bonusy. Tego w historii futbolu nad Wisłą jeszcze nie było. Nie ma porównania z transakcjami Janusza Romanowskiego (Cezary Kucharski), Andrzeja Pawelca (Maciej Szczęsny i Radosław Michalski) czy Bogusława Cupiała (Kamil Kosowski i Maciej Żurawski). Owszem - to wtedy były duże pieniądze, ale pensje nie były tak wygórowane. Z jednej strony "Jędza" to potężne obciążenie budżetu, ale z drugiej niesamowicie ważny gest obecnego kierownictwa Legii w kwestii wiarygodności wobec kibiców...

 

"Jędrzejczyk w żadnym momencie nie pęka"

 

Czy transfer nie jest ryzykowny? Prezes Legii, Bogusław Leśnodorski podkreśla: "Ryzyko jest minimalne, bo Jędrzejczyk to urodzony lider. Takiego potrzebujemy na boisku i poza murawą". Michał Żewłakow był zachwycony rolą, jaką "Jędza" odegrał wiosną 2016 roku. "Żewłak" kilka miesięcy temu podkreślał: "W takim zespole, jak Legia bardzo ważne są osobowości. Piłkarze, którzy w żadnym momencie nie pękają, niczego się nie boją. Taką postacią w walce o mistrzostwo Polski w 2016 roku był Jędrzejczyk. W szatni miał posłuch".

 

Czy właśnie "szatnia" zdecydowała, że Legia sięgnęła – za gigantyczne, jak na naszą ligę, pieniądze – po Jędrzejczyka? Leśnodorski mówi: "Nie lubię słowa szatnia, bo mam wrażenie, że oddaje jakieś stare klimaty. Kiedyś była grupa trzymająca szatnię. A teraz chodzi o grupę, która na co dzień nadaje ton w zespole. I Jędza ma w sobie to wszystko, co charakteryzuje kogoś, kogo określa się mianem lidera".

 

Artur i Vadis: "poziom zarobków porównywalny"

 

Dotychczas mówiło się, że najwyższy kontrakt ma Vadis Odjidja-Ofoe. 27-letni Belg podpisał umowę z Legią latem 2016 roku. Był w trudnym momencie kariery, po sezonie w którym zagrał co prawda 10 razy w Premier League, ale zaledwie przez 275 minut. Do Norwich City przyszedł jako jeden z najlepszych piłkarzy Belgii - za 5 milionów euro. Jednak w Anglii miał pecha związanego z kontuzjami. Przed tym sezonem poszukiwał nowego wyzwania i znalazł je w Warszawie. W meczu eliminacji Ligi Mistrzów zachwycił się trybunami. Spodobała mu się stolica Polski i zrobił wrażenie sam klub. Zdecydowanie zszedł z pensji, jaką miał na Wyspach Brytyjskich, ale i tak jego zarobki były najwyższe w Ekstraklasie. Leśnodorski tłumaczy: "Owszem - poziom zarobków Artura i Vadisa jest porównywalny, ale rozpatrując koszt piłkarza dla klubu należy brać pod uwagę wszystkie czynniki. Pełen wolumen". A więc sumę odstępnego, kwotę za podpis, prowizje, długość kontraktu. Biorąc pod uwagę te wszystkie czynniki Jędrzejczyk jest najdroższym piłkarzem w historii Ekstraklasy.

 

Nowy kontrakt dla Odjidja-Ofoe?! Może kolejny reprezentant Polski?

 

Leśnodorski przyznaje: "Były oczywiście dyskusje, czy nie wydać tych pieniędzy na dwóch zawodników z zagranicy. Jednak wracam do ryzyka. Jędrzejczyk nie potrzebuje żadnej aklimatyzacji. Świetnie zna Legię. To już z Odjidja-Ofoe poziom ryzyka był znacznie wyższy przez fakt, że miał kontuzje, trochę nie grał i Legia to był dla niego zupełnie nowy teren - w każdym aspekcie". W Legii pomocnik z Belgii początkowo miał nadwagę i sprawiał wrażenie ociężałego. Jednak Jacek Magiera poszukał mu właściwej pozycji i zadbał o przygotowanie fizyczne. Odjidja-Ofoe zaczął grać wręcz oszałamiająco - widać było technikę i dojrzałość. Zaczął notować gole i asysty, także asysty "drugiego stopnia". Pod koniec rundy były mecze, że miał udział w kilku golach Legii! Zacząłem się zastanawiać, czy zimą ktoś - bogaty i w potrzebie - nie przyjdzie po Belga, który niemal z miejsca stał się najlepszym piłkarzem Ekstraklasy. Leśnodorski przekonuje: "Vadis chce z nami coś zdobyć. Zdaje sobie sprawę, że potrzebuje stabilizacji – że pomyślny okres dla niego, to dopiero kilka miesięcy. Ba, ja nawet chcę z nim przedłużyć kontrakt!".

 

Na razie Belg ma umowę do 2018 roku. Umowa Jędrzejczyka biegnie do końca 2020 roku. Prezes Legii przekonuje: "Siłą Legii jest wspólnota – i ta w skautingu, gdzie pracują Marcin i Michał Żewłakowowie, Dominic Ebebenge, czy Radek Kucharski. I wspólnota w zespole, o którą teraz dba Jacek Magiera, a którą będzie współtworzył Artur Jędrzejczyk. Reprezentantów Polski jednak nigdy za mało". Czyżby Leśnodorski szykował kolejny spektakularny transfer? "Marzy mi się jeszcze z dwóch reprezentantów i owszem, ale o tym cicho sza, bo rozgłos tylko utrudnia rozmowy" - kończy szef Legii.