Zawodniczka Lotto Bydgostii, po zdobyciu złotego medalu igrzysk olimpijskich w osadzie z Magdaleną Fularczyk-Kozłowską, pozwoliła sobie na kilkumiesięczny rozbrat ze sportem. Ale jak przyznała, ostatnie miesiące były niezwykle intensywne w jej życiu i nie mogła narzekać na nudę.

 

"Dużo się działo, zaliczyłam mnóstwo wizyt w szkołach i przedszkolach, do tego udział w różnych galach, na Balu Mistrzów Sportu. Niedawno odebrałyśmy razem z Magdą i Anitą Włodarczyk Honorową Nagrodę Sportową PKOl im. Piotra Nurowskiego, to było dla nas zaszczytne wyróżnienie. To był bardzo miły czas dla mnie, bo spotykałam się z ogromną serdecznością. Prawdę mówiąc, myślałam, że na początku roku będę mogła zająć się już tylko sportem. Tymczasem wciąż jestem zapraszana różne miejsca, a przecież trudno odmówić takim przedszkolakom" - powiedziała Madaj.

 

Spotkania z dziećmi i młodzieżą są też dla niej okazją, żeby promować wioślarstwo.

 

"Ten złoty medal zobowiązuje, to jest mój medal, ale także kibiców. Uważam, że mamy misję, aby promować ten sport i staramy się to robić, a ubiegły rok był bardzo udany dla naszej dyscypliny. Generalnie jest już coraz lepiej, bo kibice odróżniają już wioślarstwo od kajakarstwa" - podkreśliła.

 

Zawodniczka obecnie trenuje indywidualnie i jak zaznaczyła, najbliższy sezon będzie zdecydowanie spokojniejszy od ubiegłorocznego.

 

"Powoli się wdrażamy w przygotowania. Na razie mamy indywidualny tok, dostajemy co tydzień wytyczne od szkoleniowca i mogę trenować w Poznaniu, gdzie mieszkam na stałe. To będą spokojniejsze przygotowania, bez długich wyjazdów na zagraniczne zgrupowania. Dopiero w marcu wyjdziemy do Portugalii. Mistrzostwa świata, a więc impreza docelowa, jest dopiero pod koniec września, więc mamy dużo czasu. Zimowe przygotowania są bardzo różnorodne, narty biegowe, rowery, dużo siłowni i jeszcze więcej ergometru" - opowiadała.

 

Kadrę wioślarek od dwóch miesięcy prowadzi nowy szkoleniowiec Jakub Urban. Zastąpił on Marcina Witkowskiego, który pracuje obecnie dla niemieckiej federacji.

 

"Jesteśmy przede wszystkim wdzięczne trenerowi Witkowskiemu za to, że nas osobiście poinformował o swojej decyzji. Absolutnie nie mieliśmy do niego żadnych pretensji, przecież my, zawodnicy, też zmieniamy kluby, żeby podnieść swoje umiejętności. A dla trenera Witkowskiego to jest na pewno ciekawe wyzwanie, choć nie ukrywam, że na początku było nam smutno. Minęło trochę czasu, przetrawiłyśmy już tę decyzję i pozostajemy w bardzo dobrych relacjach" - podkreśliła mistrzyni olimpijska.

 

Jak dodała, jest bardzo optymistycznie nastawiona na współpracę z nowym szkoleniowcem.

 

"Nie mieliśmy zbyt wielu okazji, by bliżej się poznać. Jak Magda miała kontuzję, kilka razy trenowaliśmy wspólnie. To młody szkoleniowiec, współpracował przez kilka lat z trenerem Witkowskim, a więc jest to ta sama myśl szkoleniowa. Myślę, że ma głowę pełną pomysłów i na pewno miło nas zaskoczy" - podsumowała Madaj.