Współzawodnictwo obu zawodników określane jest przez wielu mianem "najwspanialszej rywalizacji sportowej 21. wieku". Choć obaj wypadli ze ścisłej czołówki rankingu światowego, to ich pojedynek śmiało można nazwać starciem gigantów. Z 54 ostatnich turniejów wielkoszlemowych łącznie wygrali 31. Szwajcar ma na koncie 17, a Hiszpan - 14 zwycięstw.

 

Mimo że niedzielny finał nie ma zdecydowanego faworyta, to korzystny bilans spotkań wskazuje, że większe szanse ma Hiszpan. Nadal okazał się też lepszy w dziewięciu z 11 pojedynków w Wielkim Szlemie, z czego we wszystkich trzech na Melbourne Park (po raz ostatni w półfinale w 2014 roku). Jest też zdecydowanie lepszy od Szwajcara we wszystkich bezpośrednich meczach - odniósł 23 zwycięstwa wobec 11 rywala. Federer ma minimalną przewagę tylko w rywalizacji na wimbledońskiej trawie, gdzie wygrał dwa z trzech finałów (2006, 2007).

 

Zanim Federer z Nadalem zmierzyli się w finale Wielkiego Szlema, po raz pierwszy zagrali przeciw sobie na turnieju ATP w Miami w 2004 roku. Wtedy dość niespodziewanie plasujący się w trzeciej dziesiątce listy ATP 17-letni Nadal okazał się lepszy od prowadzącego w rankingu tenisistów Szwajcara.

 

"Jestem niesamowicie szczęśliwy, bo rozegrałem dziś jeden z najlepszych meczów w swoim życiu" - powiedział wówczas Hiszpan, który na konferencji prasowej musiał jeszcze korzystać z pomocy tłumacza. Nadal grał bez żadnych kompleksów i już w na początku pierwszego seta przełamał podanie Federera, co pozwoliło mu rozstrzygnąć na swoją korzyść całą partię. Szwajcar natomiast zauważył nieprzeciętne umiejętności o pięć lat młodszego rywala, który przerwał jego liczącą 12 meczów serię zwycięstw.

 

"Po prostu grał dzisiaj znakomicie. Kilka jego uderzeń naprawdę wzbudziło mój zachwyt" - zaznaczył Federer, który miał już na koncie dwa zwycięstwa w Wielkim Szlemie.

 

Rok później Szwajcar w Miami wziął rewanż. W finale obaj zagrali wtedy pierwszy z wielu długich, pięciosetowych i zaciętych pojedynków, tak charakterystycznych dla ich wzajemnych zmagań. Federer wygrał 2:6, 6:7 (4:7), 7:6 (7:5), 6:3, 6:1. W tym samym roku Nadal cieszył się w Paryżu ze swojego pierwszego wielkoszlemowego triumfu.

 

W 2006 tenisiści ci po raz pierwszy spotkali się w finale zawodów tej rangi. We French Open lepszy w czterech setach okazał się Nadal. Miejscowa prasa okrzyknęła mecz "pojedynkiem marzeń".

 

Dwa miesiące później zmierzyli się w finale w Londynie. Przed meczem Szwajcar zapowiadał zaciętą walkę, jego ówczesny bilans pojedynków z Nadalem wynosił 1-6. W Wimbledonie wygrał jednak 6:0, 7:6 (7-5), 6:7 (2-7), 6:3.

 

"Nie wiem, co mam powiedzieć o rywalizacji z Rafaelem. Po dzisiejszym zwycięstwie chyba znów trochę zaczynam ją lubić" - przyznał Szwajcar.

 

W 2007 roku znowu wspólnie dotarli do finałów w Paryżu i Londynie. Podobnie jak przed rokiem w stolicy Francji lepszy okazał się Hiszpan, a na trawie w Wimbledonie wygrał - w pięciu setach - Szwajcar. Był to 13. pojedynek obu graczy, bilans był wciąż korzystny dla Hiszpana, który wygrywał osiem.

 

Federer był w tym czasie najlepszym tenisistą świata. Było to jego piąte z rzędu zwycięstwo na kortach Wimbledonu, oraz 11. w Wielkim Szlemie. Hiszpan mógł się pochwalić "tylko" trzema wygranymi w Paryżu, które jednak dwukrotnie (2006-07) uniemożliwiły Federerowi zdobycie tzw. klasycznego Szlema, czyli triumfu we wszystkich czterech turniejach wielkoszlemowych w sezonie.

 

Rok 2008 rozpoczął się od zwycięstwa Novaka Djokovica w Austarlian Open. Triumf Serba oznaczał przerwanie passy 11 kolejnych turniejów wielkoszlemowych wygranych przez Federera lub Nadala. W sezonie po raz trzeci z rzędu Hiszpan pokonał Szwajcara w decydującym pojedynku French Open, w tym razem tylko w trzech setach.

 

Kolejny finał, rozgrywany ponownie na kortach Wimbledonu był 18. pojedynkiem obu zawodników, przy bilansie 11-6 dla Nadala. Trwające blisko pięć godzin spotkanie, dwukrotnie przerywane przez deszcz, przeszło do historii jako jedno z najwspanialszych. Chociaż kort na czas opadów przykrywany był specjalną plandeką, to jednak po jej zdjęciu był nieco grząski, co spowalniało prędkość piłek przy odbiciu. Warunki sprawiły, że serwis Federera nie był tak skuteczny, jak zazwyczaj, co przy dobrym returnie tenisisty z Majorki sprawiało, że rywal rzadko decydował się na wypady do siatki. Dochodziło więc do częstych wymian z głębi kortu. Ostatecznie na pogrążającym się w wieczornych ciemnościach korcie triumfował Hiszpan (6:4, 6:4, 6:7 (5-7), 6:7 (8-10), 9:7).

 

"Najważniejsze, że wygrałem. Wygrałem z numerem 1 i prawdopodobnie najlepszym tenisistą w dziejach. Wszytko działo się w niesamowitych okolicznościach. To jest jedno z najcudowniejszych przeżyć w moim życiu" - powiedział Nadal po zwycięstwie.

 

W sierpniu tego roku obaj zawodnicy wywalczyli złote medale olimpijskie na igrzyskach w Pekinie. Hiszpan triumfował w grze pojedynczej, Federer w deblu, wspólnie ze Stanem Wawrinką.

 

W kolejnym finale Wielkiego Szlema - w Australii w styczniu 2009 - po raz trzeci z rzędu lepszy okazał się Nadal, znowu w pięciu partiach: 7:5, 3:6, 7:6 (7-3), 3:6, 6:2.

 

"Bożę, to mnie zabije" - zauważył Federer tłumiąc łzy po kolejnej porażce z Hiszpanem. Tenisista z Bazylei przed turniejem miał w dorobku 13 tytułów wielkoszlemowych. Na antypodach chciał wyrównać rekord Pete'a Samprasa, który zakończył karierę z 14. Po raz kolejny plany pokrzyżował mu Nadal.

 

"Rafa, gratuluję. Grałeś niesamowicie. Zasłużyłeś na to, stary" - dodał Szwajcar.

 

Po raz ostatni w finale Wielkiego Szlema zawodnicy ci spotkali się w 2011 roku. W paryskim French Open stoczyli ich 25. pojedynek, który wygrał Nadal, choć Federer postawił mu bardzo trudne warunki.

 

"Ogólnie rzecz biorąc, jestem zadowolony, mimo że nie wygrałem. To był dobry turniej. A moim najważniejszym celem jest i tak Wimbledon" - stwierdził po spotkaniu pokonany.

 

Szwajcar w Londynie wygrał z Brytyjczykiem Andym Murrayem. Od tego czasu nie zdobył już żadnego tytułu wielkoszlemowego. W niedzielę na drodze po 18. taki sukces po raz dziewiąty stanie mu Nadal.

 

Pytany o swój korzystny bilans bezpośrednich pojedynków Hiszpan zaznaczył, że "nie ma co patrzeć w przeszłość". "To było dawno, dawno temu..." - stwierdził Nadal, który cieszy się jednak z tego, że ponownie stanie do walki z Federerem.

 

"To jest wspaniałe i ekscytujące, że po tylu latach wciąż gramy i walczymy na najważniejszych zawodach. Myślę, że to dla nas jest najważniejsze" - podsumował Hiszpan.