Kontrakt Achruk z klubem z Podgoricy kończył się z końcem trwającego sezonu, a Czarnogórcy nie zamierzali przedłużać umowy z Polką. - Plan jest taki, by z myślą o igrzyskach w Tokio w stolicy kraju grały wszystkie zawodniczki reprezentacji Czarnogóry. Tym bardziej jako cudzoziemki jesteśmy zmotywowane, by w tym sezonie po raz czwarty z rzędu awansować do majowego turnieju EHF Final 4 w Budapeszcie - stwierdziła Achruk w rozmowie ze stroną klubową MKS-u Selgros.

Achruk, która była kapitanem reprezentacji Polski podczas ostatnich mistrzostw Europy w Szwecji, w Podgoricy występowała od 2013 roku, a do Czarnogóry przeniosła się z Zagłębia Lubin, gdzie rozpoczynała seniorską karierę w 2008 roku. Wcześniej, jeszcze jako juniorka, grała w lubelskich klubach. Sama szczypiornistka urodziła się w podlubelskim Kraśniku, a chodziła do gimnazjum w pobliskich Puławach.

- Wyjechałam z rodzinnego domu jako nastolatka, w sumie jeszcze prawie jako dziecko, dlatego tęsknota była zawsze ogromna. Od kiedy jestem mężatką, priorytetem jest właśnie mój mąż Łukasz, z którym konsultuję wszelkie decyzje. Nie ukrywam, że mieliśmy różne oferty, niektóre bardo ciekawe, ale najbardziej chcieliśmy wrócić do kraju. To taka transakcja wiązana - powiedziała Achruk.

- Mam wielkie plany i marzenia dotyczące gry w Lublinie. MKS to poważna, solidna marka w Europie, najbardziej utytułowana drużyna w Polsce, mistrz kraju, a ja chciałabym być częścią ekipy budowanej na Ligę Mistrzyń. To poważne przedsięwzięcie, idea, która mnie przekonała do powrotu do ojczyzny. Aż mam motylki w brzuchu, jak sobie tylko o tym pomyślę - zaznaczyła reprezentantka Polski.