W pierwszej konfrontacji rundy wiosennej Arka przegrała na własnym stadionie 0:1 z Legią Warszawa, a w drugim także 0:1 uległa w Lubinie Zagłębiu. O ile jednak ostatni mecz zamykał ligową kolejkę, o tyle w piątek Arka z Koroną otworzą 23. serię spotkań ekstraklasy.

 

Po ostatnim występie w Lubinie na gdynian spadła fala krytyki za defensywną i bojaźliwą grę. Widoczne to było zwłaszcza w pierwszej połowie, w której goście nie dodali strzału na bramkę Zagłębia.

 

„Na pewno nie był to dobry mecz w naszym wykonaniu, ani jakiś wybitny występ lubinian. Wypadliśmy blado, a najbardziej szwankowało nasze przejście z obrony do ataku. Zagraliśmy bardzo niedokładnie, bo po przechwytach często notowaliśmy straty i piłki bardzo szybko wracały na naszą połowę. Rywale byli jednak w naszym zasięgu, bo nie ulega wątpliwości, że w potyczkach z Legią i Zagłębiem mogliśmy pokusić się co najmniej o remis” - stwierdził.

 

Arka jest również jedyną drużyną w ekstraklasie, która w dwóch pierwszych meczach nie zdobyła bramki. Gola nie strzelił także Górnik Łęczna, ale podopieczni trenera Franciszka Smudy mają za sobą tylko jedno spotkanie.

 

„Wiemy, że stać nas na lepszą grę niż ostatnio, co też wielokrotnie pokazywaliśmy. W meczu z Koroną liczymy oczywiście na przełamanie i pierwszą na wiosnę bramkę, co nie oznacza, ze zagramy bez planu i na "hurra". Nie sztuką jest wyjść na boisko, od razu frontalnie zaatakować, nadziać się na kontry rywali i przegrać spotkanie” - zauważył.

 

W meczu z Koroną do gry gotowy jest austriacki środkowy pomocnik Dominik Hofbauer, który w konfrontacji z Zagłębiem pauzował za żółte kartki. Pod znakiem zapytania stoi natomiast występ Rafała Siemaszki, Krzysztofa Sobieraja oraz Gruzina Luki Zarandii.

 

„Hofbauer wraca po pauzie, ale sam meczu nie wygra. Do tego potrzebna jest dobra postawa całej drużyny i mam nadzieję, że wszyscy zawodnicy spiszą się lepiej niż w Lubinie. Zarandia odniósł kontuzję stawu skokowego w sparingu z Gryfem Wejherowo i na pewno nie będzie brany pod uwagę przy ustalaniu składu w kilku najbliższych meczach. Siemaszko ma problem mięśniowy i na 100 procent nie jest zdolny do gry, jednak w piątek może znaleźć się w "18". W Lubinie nie wystąpił także Sobieraj, który się rozchorował i brał antybiotyki, ale nasz środkowy obrońca od dwóch dni normalnie już trenuje” - wyjaśnił.

 

W wyjściowej „11” gdyńskiej drużyny można się spodziewać zmian wynikających nie tylko z powrotów Hofbauera i Sobieraja. Niektórzy zawodnicy prezentują na wiosnę słabszą dyspozycje i należy oczekiwać, że Niciński posadzi ich na ławkę, a szansę otrzymają zmiennicy. Wydaje się, że najbliższy gry od pierwszej minuty, kosztem kapitana zespołu Miroslava Bożoka, jest wypożyczony z Lecha Poznań boczny pomocnik Dariusz Formella. 43-letni szkoleniowiec nie chciał jednak zdradzać personalnych szczegółów.

 

„Wiemy jak chcemy zagrać i znamy nasz skład, ale z jego podaniem czekamy do końca. Chodzi o to, aby trzymać piłkarzy w napięciu, bo każdy ma być gotowy do gry i znajdować się pod bronią prawie do samego spotkania” - zdradził.

 

10 września w pierwszym meczu "żółto-niebiescy" przegrali w Kielcach 0:1. „Wiemy jak gra Korona – agresywnie, żywiołowo i wysoko pod bramką rywali. Jej wyniki robią wrażenie. Co prawda na inaugurację wiosny kielczanie przegrali w Krakowie z Wisłą 0:2, jednak nie wypadli w tej potyczce źle, a później pokonali u siebie Wisłę Płock 4:2. To niewygodny zespół, ale głównie na własnym stadionie, bo tam generalnie punktuje. Z kolei na wyjeździe zanotował osiem porażek, czyli najwięcej w lidze” - podsumował Niciński.