W 40. kolejce Championship sezonu 2015/2016 Michał Żyro wybiegł w wyjściowym składzie Wolverhampton na mecz z Milton Keynes Dons. Pod koniec pierwszej połowy został jednak brutalnie sfaulowany przez Anthony'ego Kaya, za co sprawca otrzymał zaledwie żółtą kartkę. Żadna kara nie byłaby jednak proporcjonalna do tego, co czuł wtedy polski skrzydłowy.

Okazało się, że kontuzja jest poważna. Szef sztabu medycznego Wolves Phil Hawyard stwierdził, że Żyro doznał urazu więzadła krzyżowego przedniego i więzadeł pobocznych, jak również uszkodził strukturę na zewnątrz kolana. Dodał też, że jeśli Polak wróci po roku, to będzie znaczyło, iż wszystko poszło dobrze.

W listopadzie Żyro zaczął lekkie treningi z piłką, a sztab medyczny był zadowolony z postępów. Nie było oczywiście mowy o treningach z drużyną, bo każdy kontakt mógłby zakończył się odnowieniem urazu, lecz wszystko zmierzało w dobrym kierunku. W czwartek piłkarz przekazał znakomite wiadomości. Po konsultacjach u dr. Williamsa otrzymał bowiem pozwolenie na ćwiczenia z kolegami!

Żyro miał świetne wejście do Wolverhampton - w dwóch meczach strzelił trzy gole. Później kontuzja łydki wyeliminowała go z gry na dwa miesiące, by w końcu nabawić się wcześniej opisanej kontuzji kolana.