Zyskali na tym Kamil Stoch i Austriak Stefan Kraft. Polak latał w niedzielnym, indywidualnym konkursie równie daleko, jak dzień wcześniej podczas rywalizacji drużynowej i po raz siódmy stanął na najwyższym stopniu podium pucharowych zmagań w tym sezonie. Przesunął się też na drugie miejsce w turnieju RawAir i zarobił 30 tysięcy euro, zamiast 10 tysięcy, jakie prawdopodobnie dostałby za trzecie miejsce, gdyby Wellinger nie zepsuł swojego skoku. Do tego dochodzą oczywiście wcale niemałe pucharowe premie.

- Mały błąd na mamucie kosztuje bardzo wiele – to słowa naszego skoczka, po tym co wydarzyło się w Vikersund. Nic dodać, nic ująć. Na mniejszych obiektach za takie błędy płaci się znacznie mniejszą cenę. Tu Wellinger spadł na 166 metr i mógł się pożegnać z wygraną w RawAir, nie mówiąc już o finansowych kosztach. A przecież Kraft też skoczył słabo, też spóźnił wyraźnie odbicie i później robił co mógł, by polecieć możliwie jak najdalej. 215 metrów dla rekordzisty świata (253 m) w długości skoku narciarskiego, jakim jest Kraft, to niewiele, ale wystarczyło w tych okolicznościach, by wygrać turniej RawAir i zgarnąć 60 tysięcy euro. A Wellinger, który prowadził po pierwszej serii (242 m) musiał się obejść smakiem. W konkursie zajął 18 miejsce i cudem nie spadł z podium w całym norweskim turnieju.

A nasz Kamil Stoch lata na mamucie precyzyjnie jak szwajcarski zegarek. Świetnie w piątkowym prologu i sobotnim konkursie drużynowym, teraz wygrywa rywalizację indywidualną i odrabia straty do Krafta, który wciąż prowadzi w wyścigu o Kryształową Kulę.

W najbliższy weekend w Planicy kończące sezon loty na Velikance i wielkie emocje przed nami. Skoczek z Zębu traci do Krafta tylko 31 punktów (w niedzielnym konkursie odrobił 55 pkt). W Słowenii będzie miał dwie szanse, by wyprzedzić Austriaka i po raz drugi w karierze wygrać klasyfikację generalną Pucharu Świata.

Jeśli utrzyma formę, która nagle wróciła, jest w stanie tego dokonać. A przy okazji może jeszcze odebrać Kraftowi małą kulę za klasyfikację w lotach. Polak traci do niego 56 pkt, a trzeci Wellinger 72 pkt. No i jeszcze jeden wyścig w którym Polacy mają największe szanse na końcowy sukces: Puchar Narodów. Nasi skoczkowie odparli wcześniejsze ataki Austriaków i Niemców, znów powiększyli przewagę i mają realne szanse utrzymać ją w Planicy. Ale tam są dwa konkursy indywidualne i jeden drużynowy. Łatwo nie będzie, trzeba walczyć do końca, bo szampan już się mrozi.