Po raz pierwszy robię kategorię 66 kg. Tutaj nie powinno być żadnych problemów: do tej pory biłem się w "siedemdziesiątce", zbyt wiele do niej nie zbijałem. Stopniowe schodzenie z wagą będzie z pewnością na plus dla mojego organizmu.
Najbliższym rywalem Szymańskiego (9-3, 1 KO, 3 sub) na gali KSW 38 siódmego kwietnia będzie Denilson Neves de Oliveira (11-4, 5 KO, 2 sub). Brazylijczyk to były przeciwnik Filipa Wolańskiego (10-2, 3 KO, 2 sub), także zawodnik dobrze znany w Polsce.

Artur Łukaszewski: Wówczas przygotowywałeś Filipa do tej walki, czy zdradzi on słabe punkty rywala i podpowie, jak najlepiej poprowadzić ten pojedynek?

Roman Szymański: Jasne, wspieramy się. Filip, który sam z nim walczył odczuł na własnej skórze jak walczy Denilson. Wymieniamy się tymi poglądami i podpowiedzi są, także będzie to działać wyłącznie na moją korzyść. Aby wygrać, potrzebuję co najmniej tak dobrej walki, co w debiucie KSW. To był dobry pojedynek, nagrodzony nawet bonusem KSW. Życzyłbym sobie, żeby było to widowiskowe starcie i niech to będzie potwierdzenie mojego mocnego wejścia do organizacji.

Przechodząc do wagi piórkowej, prędzej czy później Szymański i Chlewicki (14-5-1, 5 KO, 1 sub) będą dążyć do walki o pas KSW z Marcinem Wrzoskiem (12-3, 5 KO, 3 sub). Czy wasze drogi się skrzyżują?

W tej chwili absolutnie o tym nie myślimy, skupiam się na moim najbliższym przeciwniku. Myślę, że w tej kategorii jest zarówno plusem, jak i minusem: jest bardzo rozbudowana i jest wielu znakomitych zawodników. Włodarze będą się starać o zapewnienie jak najlepszego starcia.

 

Fragmenty rozmowy z Szymańskim w załączonym materiale wideo.