Pan Zbyszek członkiem KW UEFA może zostać i zanosi się, że zostanie, bo wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że w końcu przyszedł czas na właśnie tego, a nie innego Polaka. I chociaż wcześniej próbowali dostać do tego elitarnego gremium i Michał Listkiewicz, i Grzegorz Lato, to wszem i wobec wiadomo, że Zibi ma szanse jak nikt nigdy wcześniej.

 

Po pierwsze, polskiej piłce idzie teraz dobrze. Ba, nawet bardzo dobrze. Jedenaste miejsce w rankingu FIFA, najlepsze w historii, to oczywiście tylko symbol postępu polskiego futbolu, ale jakże PR-owo wymowny. Po drugie, popularny Zibi jest dobrze znany w kręgach piłkarskiej elity nie od dziś. Jego przyjaźń z Michaelem Platinim to kapitał jakiego nie ma większość piłkarskich notabli w Europie. Włosi zaś – i to nie tylko działacze, nie tylko go doskonale znają, ale kochają jak swoich największych piłkarzy. Sam, na własne oczy wielokrotnie  widziałem jakim mirem cieszy się wśród europejskich kibiców i to nie tylko w Italii. Widziałem też jak na jedno skinienie Pana Zbyszka, podbiegał do niego legendarny reprezentant Włoch, mistrz Europy i wicemistrz świata Gigi Riva, żeby choć chwilę pogaworzyć z Zibim. Zresztą nie tylko on, i nie raz, nie dwa, nie trzy.

 

Wszystko razem to potencjał jaki może sprawić, że w gronie kilkunastu członków KW UEFA Zbigniew Boniek nie będzie postacią anonimową. Więcej, ze swoim "kudłatym" temperamentem, Pan Zbyszek może zrobić dla polskiej piłki, i europejskiej, i pewnie kiedyś światowej także, więcej niż ktokolwiek przed nim wcześniej. Wszystko teraz będzie w jego rękach i od niego zależy jak podzieli swój czas pomiędzy działanie w Komitecie Wykonawczym, kierowanie PZPN-em, ukochane wnuki, i nie mniej ukochane - rzymskie kłusaki.

 

Na szczęście stojąc przed tym wyzwaniem nie jest sam.  Szansa na awans polskiego działacza do elity europejskiego futbolu (i światowej zarazem też) jest okupiona ciężką pracą licznego zespołu odpowiedzialnych i zdolnych ludzi z Sekretarzem Generalnym PZPN – Maciejem Sawickim na czele. To dodatkowy atut Pana Zbyszka, bo wkrótce może się okazać, że w Komitecie Wykonawczym potrzebni będą też inni Polacy z jego najbliższego otoczenia. I chociaż dzisiaj Zbigniew Boniek dmucha na zimne i unika rozgłosu przez środowymi rozstrzygnięciami, to tak naprawdę już może mrozić szampana. Zatem powodzenia Panie Prezesie! I proszę zawsze pamiętać o nas, czyli o… Polsce.