Wizards, którzy po pięciu spotkaniach na wyjeździe wrócili do własnej hali, przerwali serię trzech porażek. Było to ich 30. zwycięstwo u siebie w tym sezonie. Ostatni raz tak korzystny bilans mieli w sezonie 1988/89, gdy występowali jeszcze jako Bullets.

 

Hornets (36-42), wciąż walczący o awans do play off, schodzili z parkietu pokonani po trzech zwycięstwach we wcześniejszych spotkaniach.

 

Do przerwy to goście byli lepszym zespołem prowadząc 63:51. Gospodarze przejęli kontrolę nad wydarzeniami na parkiecie w trzeciej kwarcie, wygranej 36:18. W czwartej już tylko kontrolowali wynik.

 

Najwięcej punktów dla zwycięzców zdobyli John Wall - 23 (także 13 zbiórek i sześć przechwytów), Bradley Beal - 19 i rezerwowy Jason Smith - 17 (rekord sezonu).

 

Wśród pokonanych wyróżnili się Kemba Walker - 37 i wchodzący z ławki Włoch Marco Belinelli - 16. W sztabie szkoleniowym Hornets zabrakło słynnego Patricka Ewinga, który w poniedziałek został głównym trenerem uniwersyteckiego zespołu Georgetown.

 

Gortat przebywał na parkiecie 25 minut. Trafił cztery z sześciu rzutów z gry, miał pięć zbiórek (cztery w obronie), dwie asysty i dwa bloki.

"Czarodzieje" (47-31) zajmują czwarte miejsce w Konferencji Wschodniej. Taki sam dorobek mają wyprzedzający ich w tabeli Toronto Raptors. Kolejny mecz drużyna ze stolicy rozegra w czwartek na wyjeździe z New York Knicks (30-48).