W pierwszej rundzie Brazylijczyk starał się korzystać z przewagi stójkowej, lecz Szulakowski unikał ciosów i w pewnym momencie zdecydował się na klincz, czyli coś, w czym czuje się mocny. Przez dobre dwie minuty nie widać było postępu, lecz w pewnym momencie udało mu się obalić Brazylijczyka. Ba, od razu wylądował w dosiadzie! Problem w tym, że przez większość czasu tylko leżał i nie korzystał z przewagi pozycji. Dopiero na piętnaście sekund przed końcem zapiął bardzo ciasny trójkąt rękoma, ale Pezinho nie odklepał.

 

W drugiej odsłonie tego starcia Szulakowski potrzebował osiem sekund na obalenie rywala. Co ciekawe, Pezinho szybko wstał i starał się zapiąć trójkąt rękoma jeszcze w stójce! Po kilku sekundach zdecydował sięna rzut, tyle że wylądował na plecach, a jego rywal w dosiadzie. Tym razem miał cztery minuty na wykończenie rywala, lecz nie starał się zasypać Brazylijczyka ciosami. Szukał tylko poddania, ale po dwóch minutach wylądował w półgardzie.

 

Trzecia runda... Tym razem 14 sekund przebywał Brazylijczyk na nogach, zanim Polak go wywrócił. Znowu był w dosiadzie, kilka razy trafił łokciem. W pewnym momencie Pezinho spróbował się uwolnić, ale Szulakowski szybko go skontrował, przechodząc do pozycji bocznej. Na minutę przed końcem Szulakowski wykluczył rękę krucyfiksem i po dwudziestu sekundach sędzia musiał przerwać walkę. Kolejny dobry występ "Szuliego"!

 

W załączonym materiale skrót walki.