Sporą przewagę zasięgu miał Szymuszowski, który na początku utrzymywał swojego rywala na dystans. Po kilkudziesięciu sekundach Szadziński w końcu dobrze wyczuł dystans i bardzo często trafiał "Szymka" na tułów. Co ciekawe, bardzo często też jego ciosy dochodziły do głowy. Najwięcej działo się w ostatniej minucie, kiedy Szadziński ruszył do jeszcze śmielszego ataku i solidnie wstrząsnął przeciwnikiem.

 

W drugiej rundzie Szymuszowski miał respekt do pięści swojego przeciwnika, więc bardzo szybko zdecydował się na obalenie. I trzeba przyznać, że zrobił to znakomicie, bo timing był rewelacyjny. Przez cztery minuty "Szymek" rozbijał Szadzińskiego łokciami. Szadziński nie miał pomysłu na powrót do stójki i na pewno stracił mnóstwo sił.

 

W trzeciej rundzie Szymuszowski wrócił do kontrolowania dystansu, nękając wyraźnie zmęczonego rywala lewym prostym. Raz spróbował sprowadzenia walki do parteru, lecz ta sztuka mu się nie udała. Publiczność skwitowała dobrą akcję obronną Szadzińskiego wielkimi brawami. Szadziński dopiero w ostatnich sekundach ruszył do śmielszego ataku, ale nie zdołał zdobyć przewagi.

 

W załączonym materiale skrót walki.