Chemik jest na szczycie ekstraklasy od 2014 roku. W cuglach trzy razy z rzędu wygrywał ligę. W tym sezonie był niepokonany przez 22 kolejki. Potem znalazł się w kryzysie i przegrał trzy mecze. Jednak w półfinale policzanki odzyskały formę i zdeklasowały Developres Rzeszów. Rywalkami drużyny Jakuba Głuszaka w finale będą siatkarki Grot Budowlanych Łódź.

 

- Szkoda mi trochę Impelu Wrocław, który przegrał półfinał z Budowlanymi na własne życzenie. Łodzianki przede wszystkim bardzo dobrze zagrały w pierwszym meczu. Rewanż był trochę konsekwencją tamtego spotkania. Dla nas nie miało większego znaczenia z kim zagramy o tytuł – powiedziała rozgrywająca i reżyserka gry Chemika Joanna Wołosz.

 

Zawodniczka z Polic przyznała, że słabsza forma Chemika z końcówki sezonu zasadniczego jest już historią.

 

- W trakcie rozgrywek każdy zespół kiedyś miał dołek, my - pod koniec rundy zasadniczej. Trochę nam ciążył ten nadmuchiwany balonik, że wygramy ligę bez porażki. W marcu przytrafiły się gorsze mecze i przegrane. Jednak w półfinałach zagrałyśmy już na poziomie, do jakiego przyzwyczaiłyśmy kibiców. Jeśli tak samo zagramy w meczach finałowych, zdobędziemy mistrzostwo – oceniła.

 

W sezonie zasadniczym Chemik i Budowlani wygrywały bezpośrednie mecze we własnych halach. Jednak w finale Pucharu Polski to drużyna z Polic zdecydowanie pokonała łodzianki 3:0.

 

- Przewaga psychiczna jest po naszej stronie. Wszystkie myślimy o tytule mistrzowskim. Myślę, że udowodnimy naszą wyższość najpierw w piątek w Łodzi, a potem w rewanżu 19 kwietnia u siebie. Mamy jeszcze rezerwy w naszej grze. W półfinałach z Rzeszowem zagrałyśmy na 85 procent naszych możliwości. Jest jeszcze spora rezerwa – podkreśliła Wołosz.

 

Chemik już w ubiegłą sobotę zapewnił sobie grę w finałach, Grot Budowlani do finałów awansował dwa dni później. Rywalizacja o złoto rozpoczyna się już w piątek w Łodzi.

 

- Te dwa dni odpoczynku mogą zrobić różnicę, podobnie jak fakt, że decydujący mecz odbędzie się w naszej hali. To bez wątpienia będzie naszym atutem. Z drugiej strony, rywalki mogą być po niedawnym awansie do finału bardziej "nakręcone" – stwierdziła rozgrywająca.

 

Jej zdaniem o sile łodzianek decydują Kaja Grobelna i Gabriela Polańska. Zadaniem Chemika będzie zniwelowanie ich skuteczności. W półfinałach taktyka policzanek opierała się na „unieszkodliwieniu” Adeli Helic. Wykonały to perfekcyjnie. Serbka schodziła z parkietu po pierwszych setach obu meczów notując fatalną skuteczność. Chemik za to dominował zagrywką, grą obronną i skutecznymi kontrami kończonymi głównie przez doświadczone Annę Werblińską, Aleksandrę Jagieło i Stefanę Veljkovic.

 

Wołosz pierwsze mistrzostwo kraju zdobyła przed rokiem w barwach Chemika. Nie udawało jej się to wcześniej ani w lidze polskiej (grała w Impelu i BKS Bielsko-Biała), ani we Włoszech z zespołem z Busto Arsizo.

 

Przed rokiem tytuł mistrzowski chemiczki celebrowały w Sopocie. W poprzednich latach też decydujące mecze rozgrywały w halach rywalek. W tym roku najważniejszy mecz sezonu rozegrany zostanie w Azoty Arenie w Szczecinie. Chemika dopingował będzie na trybunach m.in. Maciej Wołosz – brat Joanny, na co dzień zawodnik Espadonu Szczecin.

 

- Gdy Aśka z drużyną wygrają mecz, przeniosę ją "na barana" wokół boiska. Oczywiście jeśli nie będzie miała nic przeciwko temu – zapewnił Maciej Wołosz.

 

- Deklaracja padła. Mam nadzieję, że tak się stanie – zakończyła rozgrywająca Chemika.