Polacy mają za sobą prawdziwy maraton – w lutym zagrali na wyjeździe z Portugalią, w marcu też na wyjeździe z Mołdawią, 8 kwietnia zmierzyli się w Łodzi z Holandią. Dwa ostatnie mecze wygraliśmy. Z Holandią 14:13 po dramatycznym, trzymającym w napięciu do ostatniej sekundy dreszczowcu. Jeśli Polacy pokonają Szwajcarię, zajmą na koniec rozgrywek drugie miejsce w tabeli Rugby Europe Trophy (zwyciężyła Portugalia, która wygrała wszystkie mecze), co będzie sporym sukcesem. Ewentualne zwycięstwo przesunie też Biało-Czerwonych w rankingu światowym do pierwszej 30-tki (obecnie zajmują 30 miejsce).

Do meczu kadra przygotowuje się w hotelu Ossa pod Rawą Mazowiecką. Pochodzący z RPA trener Polaków Blikkies Groenewald  w planie na spotkanie ze Szwajcarią będzie znów musiał przewidzieć absencje kilku podstawowych graczy.

- Od lutowego meczu z Portugalią w składzie zaszło aż jedenaście zmian. Marzę, by móc pracować z ustabilizowaną grupą zawodników. Gdy do składu dochodzi ktoś nowy, a ciągle ktoś dochodzi, musimy powtarzać na treningach wiele ćwiczeń. Nie mam jednak pretensji do moich zawodników, rozumiem, że nie są zawodowymi rugbistami. Gra z orzełkiem dla piersi to dla nich wielki zaszczyt, ale czasem muszą postawić na pierwszym miejscu sprawy zawodowe lub interesy klubów, jak to ma miejsce w przypadku graczy z ligi francuskiej – mówi Groenewald.

 

 

Największy ból głowy, jaki obecnie ma szkoleniowiec Polaków, to znalezienie zastępcy dla głównego reżysera gry Wojciecha Piotrowicza. Łącznik ataku doznał kontuzji kolana w końcówce meczu przeciwko Holandii, czeka na operację i na pewno do wakacji już nie wystąpi. Krótkie, czterodniowe zgrupowanie w Ossie ma odpowiedzieć na pytanie kto go zastąpi.

- Na razie nie podjąłem jeszcze decyzji. Mam kilka koncepcji, ale nie chcę ich zdradzać – mówi Groenewald.

Spośród bohaterów meczu z Holandią zabraknie również zdobywcy jedynych punktów z przyłożenia dla Polski – Andrzeja Charlata. Jego klub – francuski USON Nevers Rugby walczy o awans do ligi Pro2 – to drugi poziom rozgrywek nad Sekwaną, czwarty w Europie, jeśli chodzi o siłę sportową. We Francji kluby grające na trzecim poziomie mają już budżety sięgające kilkunastu milionów euro i wielu reprezentantów krajów w składzie. Charlat walczy o w pełni zawodowy kontrakt.



Zabraknie też Pawła Poniatowskiego (KS Budowlani Łódź), który grał z Holandią w drugiej linii młyna, ale teraz nie może się zwolnić z pracy. Ze zgrupowania w Ossie wyjechał też Radosław Bysewski, który wciąż narzeka na ból pleców (miał ten problem już podczas meczu z Holandią).

- Nikt jednak nie załamuje rąk. Pewnie, że byłoby super mieć do dyspozycji wszystkich najlepszych, ale ci którymi dysponujemy, palą się do gry. Atmosfera w drużynie jest bardzo dobra. Zwycięstwa nad Holandią i Mołdawią budują morale.



Jak często podkreśla to Blikkies, a ja mogę potwierdzić, nie ma na świecie drugiej tak zdeterminowanej i zdyscyplinowanej drużyny, która podejmuje bez szemrania niesamowity reżim treningowy, jaki trener narzuca podczas zgrupowań. Kadra trenuje trzy razy dziennie, do tego dochodzą jeszcze zajęcia teoretyczne. Praca zaczyna się o siódmej rano, a kończy często ok. 22.00 Efekty są widoczne w każdym kolejnym meczu. Cały czas idziemy w górę – uważa Brażuk.

Mecz Polska - Szwajcarią rozpocznie się w sobotę o godz. 17.00. Bilety można kupować w serwisie kupbilet.pl, transmisja ze spotkania w Polsacie Sport News.