Sporty walki

Polsat Boxing Night: Borek szykuje...

Za długim stołem, na tle ringu stojącego w restauracji Champions, w stołecznym hotelu Marriott, obok Adamka, byłego mistrza świata dwóch kategorii wagowych, który 24 czerwca w gdańskiej Ergo Arenie stoczy walkę wieczoru zasiedli: dyrektor sportowych anten Polsatu, Marian Kmita, drugi z polskich byłych mistrzów świata, Krzysztof Głowacki, były mistrz Europy Mateusz Masternak i aktualna mistrzyni Starego Kontynentu Ewa Brodnicka. Mistrzem ceremonii był Mateusz Borek, promotor czerwcowej gali, znany komentator i twarz tej stacji.

 

Ta konferencja na dobre rozpoczyna promocję Polsat Boxing Night VII, która z wielu względów będzie szczególna. I to nie tylko dlatego, że Mateusz Borek debiutuje w roli promotora. Obecność Głowackiego, który wystąpi obok Adamka, to też dowód na to, że drzwi na tej imprezie otwarte są dla wszystkich zawodowych grup.

 

Dla Tomasza Adamka, to już piąta Polsat Boxing Night. Zaczynał na pierwszej w Łodzi, w 2009 roku, debiutując w wadze ciężkiej i nokautując Andrzeja Gołotę. Później były walki z Arturem Szpilką (PBN III), Przemysławem Saletą (PBN IV) i Erikiem Moliną (PBN V), teraz czeka go kolejny występ, tym razem w Gdańsku, gdzie jego rywalem będzie o rok starszy, mocno bijący Australijczyk Solomon Haumono.

 

40 letni Adamek jest w dobrej formie fizycznej, a przecież jeszcze nie rozpoczął przygotowań. Zacznie je od poniedziałku w Osadzie Śnieżka w Łomnicy, co stało się już tradycją, tym razem z nowym trenerem, Gusem Currenem, który przyleci z Florydy.

 

Adamek żartował na konferencji, że tego powrotu miało nie być, ale głód boksu sprawił, że przyjął propozycję złożoną przez Mateusza Borka.

- Nie wracam dla pieniędzy, bo je mam. Po prostu poczyniłem dobre inwestycje i teraz jestem zabezpieczony finansowo. Ale brakuje mi boksu, czuję, że stać mnie jeszcze na dobre walki. Nie mówię więc, że ta z Haumono będzie pożegnalną. Najpierw jednak muszę go pokonać, a później zapytać żony, czy mogę kolejny raz spróbować – mówił w zapełnionym dziennikarzami  i kibicami Championsie,  uśmiechnięty „Góral”.

 

Radości z czekającej go w Gdańsku walki nie ukrywał też Głowacki. – Nie chcę przeciętnego rywala, tacy mnie nie interesują. Chcę takiego z którym będę mógł stoczyć ringową wojnę, bo takie uwielbiam – powiedział wreszcie zdrowy „Główka”, który najchętniej zmierzyłby się   rewanżowej walce z uważanym za najlepszego z czwórki mistrzów świata w wadze junior ciężkiej, Ukraińcem Ołeksandrem Usykiem.

 

W Ergo Arenie oczywiście Usyka nie będzie, ale zobaczymy tam innego Ukraińca, Ismajiła Siłłacha, który walczyć będzie z Mateuszem Masternakiem. Zapowiada się świetny, stojący na wysokim poziomie pojedynek, bo obaj mają odpowiednie umiejętności i  jeszcze wiele do zyskania.

 

Dobrą walkę obiecuje też Ewa Brodnicka, na razie mistrzyni Europy w wadze lekkiej, ale po 13 maja bardzo prawdopodobne, że również mistrzyni świata, tyle że w niższej kategorii. Tak więc na nazwisko rywalki z którą zmierzy się w Gdańsku, trzeba jeszcze trochę poczekać.

 

A tylko do najbliższej soboty, by poznać przeciwnika niepokonanego Adama Balskiego (junior ciężka), który też wystąpi na PBN VII w Ergo Arenie. On najchętniej biłby się już z najlepszymi, ale w tym biznesie swoje trzeba w kolejce odstać. W jego przypadku jest nadzieja, że kolejka nie będzie zbyt długa.