Wyjazd do Liverpoolu na mecz z Evertonem był najtrudniejszym sprawdzianem dla Chelsea w końcówce sezonu. Jeśli podopieczni Antonio Cotne wygraliby to spotkanie, to praktycznie zapewniliby sobie mistrzostwo Anglii, gdyż w czterech ostatnich kolejkach mają aż trzy mecze na własnym stadionie i to z takimi rywalami jak Sunderland, Middlesbrough czy Watford. Wszystko było więc po stronie "The Blues".

Początek należał do nich, lecz nie zostało to udokumentowane. Najlepszą okazję zmarnował Diego Costa, który z kilku metrów uderzył wysoko nad bramką Maartena Stekelenburga. Po niezłym początku gości, do głosu doszedł Everton, tyle że klarownych sytuacji gospodarze nie doszli. Do przerwy był więc bezbramkowy remis, który raczej Chelsea nie zadowalał.

W drugiej połowie jednak goście, mimo że wcale nie zagrali jakiejś kosmicznej piłki, wbili rywalom aż trzy gole! Strzelanie rozpoczął Pedro, który w 66. minucie kapitalnie przełożył piłkę na lewą nogę i uderzył z 25. metrów pod poprzeczkę bramki Evertonu. W końcówce bramkę zdobył także Gary Cahill, który został trafiony przez bramkarza gospodarzy, gdy ten wybijał futbolówkę po rzucie wolnym Edena Hazarda, a na cztery minuty przed końcem po składnej akcji rezerwowych Willian wykorzystał podanie Cesca Fabregasa.

Chelsea po raz pierwszy od stycznia i meczu z Hull City zachowała czyste konto i powiększyła przewagę nad drugim w tabeli Tottenhamem do siedmiu punktów. "Spurs" o 17:30 zagrają z Arsenalem.

Everton - Chelsea 0:3 (0:0)

Bramki: Pedro 66, Cahill 79, Willian 86.

Everton: Stekelenburg - Holgate, Jagielka, Williams, Baines - Gueye, Davies - Valencia (72 Kone), Barkley, Calvert-Lewin (72 Mirallas) - Lukaku.

Chelsea: Courtois - Azpilicueta, Luiz (82 Ake), Cahill - Moses, Kante, Matic, Alonso - Pedro (82 Fabregas), Hazard (85 Willian) - Diego Costa.

Żółte kartki: Calvert-Lewin, Valencia, Gueye - Cahill, Azpilicueta, Costa, Hazard.

 

Ekipa Middlesbrough odzyskała na chwilę nadzieję na utrzymanie, gdy prowadziła przed własną publicznością z Manchesterem City. Beniaminek zajmujący 19. miejsce dwukrotnie prowadził z zespołem Pepa Guardioli po trafieniach Alvardo Negredo, a potem Caluma Chambersa, jednak goście dwukrotnie doprowadzali do remisu.

Dla Manchesteru City jest to jednak strata dwóch punktów aniżeli zyskanie jednego, bowiem wciąż możliwe jest wypadnięcie poza strefę Ligi Mistrzów. Tuż za plecami Obywateli są bowiem Manchester United i Arsenal, który ma dwa zaległe spotkania. Bramki dla The Citizens na Riverside Stadium zdobywali Sergio Aguero i Gabriel Jesus.

Middlesbrough - Manchester City 2:2 (1:0)

Bramki: Negredo 38, Chambers 77 - Aguero 69 (rz.k.), Gabriel Jesus 85.

Middlesbrough: Guzan - Fabio, Chambers, Gibson, Friend - de Roon, Clayton, Forshaw - Stuani (73 Traore), Negredo (82 Gestede), Downing.

Manchester City: Caballero - Kompany, Otamendi, Kolarov - Navas, Fernandinho, Garcia (49 Sane), Clichy (50 Sterling) - de Bruyne - Aguero (90+2 Nolito), Gabriel Jesus.

Żółte kartki: Stuani, Forshaw, Fabio, de Roon - Kompany, Sane, Otamendi, Sterling.