E-sport

AGO kontra Kinguin, czyli afera z szantażem w...

Ostatnie tygodnie na polskiej scenie League of Legends upłynęły pod znakiem afer związanych z AGO Gaming, a mówiąc ściślej – udziałem drużyny w ESL Mistrzostwach Polski. Jednym z głównych bohaterów zamieszania był Babunia, który został nawet oskarżony o groźby i szantaż przez byłego już reprezentanta Team Kinguin. Kilka dni po zwieńczeniu czternastego sezonu EMP, w którym AGO ostatecznie uległo „Pingwinom” w finale 1:3, Dzikowski wystosował kolejne oświadczenie. Tym razem znacznie różniące się od jego ostatnich słów.

 

- Przede wszystkim zjeb**em i zjeb**em naprawdę ostro. Dopuściłem się tego, nad czego eliminacją dużo pracuję. Chodzi o działanie pod wpływem emocji – rozpoczął srebrny medalista ESL Mistrzostw Polski. - Zazwyczaj udaje mi się tego unikać i po prostu albo tłumię te emocje, albo czekam aż mi przejdą. Tym razem tak nie postąpiłem i chciałbym, żebyście po prostu wiedzieli, że wszystkie te prywatne wiadomości, komentarze, moje oświadczenia i odpowiedzi były pisane pod ich wpływem – zaznaczył, nawiązując do serii postów na Facebooku, o których pisaliśmy już jakiś czas temu.

 

Babunia wyraźnie spokorniał. Przyznał się, że o nagraniu wideo myślał kilka dni, a ostatecznie pomógł mu w tym tajemniczy rozmówca. Zawodnik z burzliwej sytuacji wyciągnął podobno sporo wniosków i zapewnia, że już nigdy nie popełni takiego błędu. Teraz natomiast chce skupić się na odbudowie zszarganego wizerunku i – najzwyczajniej w świecie – byciu lepszym człowiekiem. - Czy żałuję, że to zrobiłem? – pyta retorycznie, nie zwlekając długo z odpowiedzią: - Tak, żałuję. Po obiektywnym spojrzeniu na całą sytuację jest mi ogromnie głupio. Ale zastanawiając się nad tym wszystkim – jestem jedynie młodym człowiekiem i nadal popełniam błędy. Najważniejsze jest to, żeby ze swoich błędów wyciągnąć wnioski.

 

- Moim zamiarem nigdy nie był szantaż. Natomiast wiem, że moje wiadomości mogły zostać właśnie tak odebrane, za co mogę winić tylko siebie. Nie powinienem był pisać do kogokolwiek w ten sposób i na pewno już nigdy tego nie zrobię – przekonuje, dodając, że: - Nie chciałem zaszkodzić żadnemu z graczy Team Kinguin. Słowa te, wydawać by się mogło, raz na zawsze kończą sprawę „elo boostingu” byłych "Pingwinów". Choć Babunia nie ukrywa, że ujawnienie pewnych spraw przyniosłoby mu wiele korzyści, jak na przykład prawdopodobne zdobycie mistrzowskiego tytułu podczas katowickich zawodów, usunie wszystkie dowody związane z nieetycznym działaniem m.in. Marcina ‘IceBeasto’ Lebudy. Jak wspomina, nie czerpie satysfakcji z niszczenia cudzych karier.

 

 

I tak też podsumowuje całe oświadczenie: - Warto zastanowić się czasem nad tym, czy zamiast niszczyć coś, co innym udało się stworzyć, nie lepiej samemu stworzyć coś nowego, coś wartościowego. I wydaje mi się, że to jest główny przekaz tego nagrania.

 

Przypomnijmy, że po zdobyciu srebrnych medali ESL Mistrzostw Polski w Katowicach przyszłość AGO była niejasna. Dzikowski zapytany na Facebooku o dalsze losy zespołu odpowiada krótko: - Będziemy grali razem z nowym midlanerem.