Polski pięściarz zdecydowanie wolałby zapomnieć o wydarzeniach, które miały miejsca w ostatnich miesiącach. Choć kilka razy miał już zaplanowane walki, to zawsze coś stawało na przeszkodzie. Kiedy ogłoszono, że jego przeciwnikiem będzie Dominic Breazeale (18-1, 16 KO), to w ostatniej chwili amerykańska telewizja zorientowała się, że obaj zawodnicy wejdą do ringu po porażkach, a tak przecież nie można. Polak został więc usunięty z rozpiski, lecz w kwietniu miał skrzyżować rękawice z Adamem Kownackim. Na przeszkodzie stanęła jednak kontuzja rywala.

Za każdym razem nie było więc winy Szpilki, który w pewnym momencie czuł już gigantyczną frustrację. Polski pięściarz zdradził w środę, że kolejną walkę stoczy w połowie lipca. Rywala na razie nie znamy, choć mówi się, że w końcu dojdzie do wcześniej planowanego starcia z Breazeale'em.

- Czekam teraz tylko na kontrakt i dokładną datę, bo to jest wciąż niejasne - napisał na Facebooku.

 


Szpilka ostatni raz boksował w styczniu 2016 roku, kiedy przegrał przez nokaut w dziewiątej rundzie z mistrzem WBC Deontayem Wilderem (38-0, 37 KO)