Jeżeli macie ochotę zaangażować do swojej reklamy taką gwiazdę jak Cristiano Ronaldo, to żaden problem. Wystarczy wyłożyć na stół ok. 1,1 mln euro … za pół dnia pracy. W 2013 roku pewna firma telekomunikacyjna postanowiła skorzystać z takiej usługi. Portugalczyk pracował cztery i pół godziny, podpisał pięć koszulek, wrzucił dwa zdjęcia na portale społecznościowe i ponadto zastrzegł sobie, że jego wizerunek może być wykorzystany tylko na Bilskim Wschodzie i w północnej Afryce.

 

W książce „Football Leaks: The Dirty Business of Football” wychodzą na jaw także inne sekrety. Pozostając przy temacie Realu Madryt, światło dzienne ujrzała prawdziwa kwota za jaką Królewscy pozyskali Garetha Bale’a. Hiszpański klub oficjalnie pozyskał Walijczyka za 95 mln euro, ale tak naprawdę zrobił to za kwotę 101 mln. Autorzy książki tłumaczą, że ta nieścisłość jest związana z uniknięciem ewentualnej zazdrości Cristiano Ronaldo, który przecież był najdrożej kupionym zawodnikiem przez klub ze Santiago Bernabeu.

 

To jeszcze nie koniec faktów związanych z Los Blancos. Możemy dowiedzieć się, że Rafael Benitez, któremu nie poszło w ekipie Królewskich, za rozwiązanie kontraktu otrzymał odprawę w wysokości 8,5 mln funtów i dodatkowe 500 tysięcy funtów bonusu za triumf Realu w Lidze Mistrzów pod wodzą Zinedine Zidane’a. Ciekawostka dotyczy także Anthony’ego Martiala, a konkretnie jego kontraktu. AS Monaco oddając go w ręce Manchesteru United zastrzegło sobie, że dostanie 10 mln euro za każdą jego nominację do bramki, jedenastki FIFA Player of the Year.