Doświadczenie Stelmetu czy wschodząca gwiazda finałowego debiutanta. Rytm meczowy, czy dłuższy odpoczynek (3 dni od ostatniego meczu Stelmetu, 9 dniowa przerwa Torunian). Presja obrony tytułu, kontra brak presji drużyny, dla której srebro jest sukcesem. To kluczowe pytanie przed pierwszym spotkaniem, ale także przed całą serią. Co ciekawsze każdy z elementów może tu być zarówno wadą, jak i zaletą. Także dlatego tak trudno wskazać faworyta finałów.

 

Cukier krzepi

 

Pytanie oczywiście kogo. Torunian na pewno w play off. Pierniki wygrały wszystkie sześć spotkań. Najpierw w ćwierćfinale 3:0 pokonały Rosę, później w półfinale ograły Energę Czarnych, czyli odpowiednio srebrnych i brązowych medalistów poprzedniego sezonu.

 

Szczególnie zwycięstwa nad Radomianami pokazują, że Polski Cukier nie tyle krzepi, co okrzepł. Torunianie dwa razy wracali z dalekich podróży. W pierwszym spotkaniu przegrywali już siedemnastoma punktami, by ostatecznie wygrać po dogrywce. W meczu nr trzy mieli już stratę czternastu punktów, a jednak zwyciężyli w Radomiu 90:89.

 

To pokazuje jeszcze jedno. Pierniki dotąd były uważane za niezbyt twarde i nie wytrzymujące presji. Tak miało być zwłaszcza w serii z pewną siebie po zdobyciu srebra w zeszłym roku Rosą. A to podopieczni Wojciecha Kamińskiego nie wytrzymali.

 

Stelmet jednak też zagra w finale pokrzepiony. Po pierwsze nadzieją, że najgorsze w play off mają już za sobą. Po drugie świetnym ostatnim meczem z drużyną z Ostrowa Wielkopolskiego, w którym koszykarze z Zielonej Góry wytrzymali presję (także własnych kibiców), zagrali świetne zawody i w ostatniej kwarcie rozhartowali Stal.

 

„Nigdy nie lekceważ serca mistrza” - mówił legendarny trener NBA Rudy Tomjanovich. To powiedzenie też powinno krzepić koszykarzy z Zielonej Góry. W końcu w składzie ma co najmniej kilku koszykarzy, którzy ze Stelmetem tytuły już zdobywali.

 

Góra nadziei

 

Tę bez wątpienia do Zielonej Góry na pierwszy mecz przywiozą ze sobą koszykarze z Torunia. Już wiedzą, że w koszykarskiej historii swojego miasta się zapiszą. W końcu będą pierwszymi, którzy dla klubu zdobędą medal mistrzostw Polski. Teraz pozostaje im tylko marzyć, by ten pierwszy był tym najważniejszym – ze złota.

 

Ale oczywiście, swoje nadzieje mają też w Zielonej Górze. W końcu Stelmet po raz piąty z rzędu zagra w finale. Do tego zdobył trzy tytuły. Wie więc jak to się robi. A jego koszykarze zapewniają, że daleko im do sytości.

 

- Jesteśmy głodni zwycięstw, pokażemy to w finałach – zapewniał tuż po ostatnim meczu ze Stalą Przemysław Zamojski.

 

Góra. Zielona Góra. To może być ważny element finałowej układanki. U siebie mistrzowie grają znacznie lepiej. Co prawda w tym sezonie twierdza już dwa razy padła (pierwszy raz od 2014 roku), ale jednak w większości to gospodarze byli gorą. Tak było choćby w pięciu meczach play-off. A Stelmet w finale ma przewagę własnego parkietu. Polski Cukier jeśli chce zdobyć mistrzostwo, będzie musiał choć raz Zieloną Górę zdobyć.

 

A na wyjazdach Torunianom wcale za dobrze nie szło. W sezonie zasadniczym przegrali siedem spotkań ( w tym ze Stelmetem). Pociechą dla pretendenta jest to, że oba mecze play off, w specyficznej hali w Radomiu i gorącym obiekcie w Słupsku wygrali.

 

Kolekcja Armaniego

 

A właściwie kolekcja, którą otwiera Armani. Armani Moore. Kolekcja typów na bohatera finałów. Amerykański skrzydłowy Stelmetu przez cały sezon spisywał się nie nadzwyczajnie. Nieco ponad 8 punktów i mniej niż 4 zbiórki na mecz nikogo na kolana nie powalało. Nawet w tak wyrównanej drużynie jak Stelmet. Ale w ostatnim meczu ze Stalą Armani przedstawił zupełnie nową kolekcje zagrań. 21 punktów, dynamiczne wsady, twarda gra w obronie. Może to jest money time player?

 

Kandydatów na bohaterów w obu drużynach jest oczywiście więcej. W Toruniu to przede wszystkim były gracz NBA Kyle Weaver. Jego średnie z sezonu to ponad 12 punktów, 5 zbiórek i 4 asysty. Co ważniejsze niski skrzydłowy nie boi się wziąć spraw w swoje ręce i rzucić w najważniejszych momentach meczu, ale też fantastycznie dzielić się piłką, gdy tego wymagają okoliczności. W kolejce do MVP finału ustawiają się też inni: Obie Trotter, Łukasz Wiśniowski, czy Cheikh Mbodji wśród Torunian, Łukasz Koszarek, Vladimir Dragicević, Nemanja Djurasić, Przemysław Zamojski. A to tylko niektóre nazwiska…

 

Ta wyliczanka pokazuje jeszcze jedno. Wyrównane składy obu drużyn. Brak pojedynczego gracza, czy też jego słabsza dyspozycja, nie powinna być decydująca. Choć jeśli chodzi o wyrównany skład to nieco szerszą rotacją dysponuje mistrz. To może być decydujące, ale jak wszystkie tu przytoczone fakty nie musi…

 

Transmisja meczu Stelmet BC Zielona Góra - Polski Cukier Toruń w Polsacie Sport. Początek o godz. 17:20.