Brazylijski defensor przez całą swoją karierę był znany z szybkości i przebojowości. Jego znakiem firmowym były także piekielnie mocne uderzenia z dystansów oraz rzutów wolnych. Ponadto wsławił się pamiętną bramką w rywalizacji Brazylii z Francją, kiedy to w sposób fenomenalny podkręcił piłkę, że ta minęła mur i wbrew prawom fizyki zatrzepotała w siatce Fabiena Bartheza.  Teraz cień na to wszystko próbuje rzucić niemiecka telewizja All-news, która opublikowała reportaż, w którym oskarża 44-latka o stosowanie dopingu począwszy od 15 roku życia.

 

Zdaniem niemieckich dziennikarzy Carlos był przez bardzo długi okres pacjentem niejakiego Julio Cesara Alvesa, brazylijskiego lekarza, który był odpowiedzialny za dostarczanie środków dopingujących, które wspomagały prace mięśni. Nazwisko Carlosa miało rzekomo znaleźć się na liście brazylijskiej agencji do walki z dopingiem, która została dostarczona do prokuratury w San Paolo w 2015 roku.

 

Do tych oskarżeń odniósł się sam zainteresowany, który rzecz jasna zdecydowanie zaprzecza takim doniesieniom. – Gwałtownie zaprzeczam tym nieodpowiedzialnym zarzutom, które pojawiły się w niemieckiej telewizji. Zaznaczam, że nigdy nie stosowałem żadnych niedozwolonych środków dopingujących, aby mieć przewagę nad moimi kolegami z boiska. W dokumencie pojawia się nazwisko lekarza, którego nigdy w życiu nie widziałem. Moi prawnicy już stosują odpowiednie pisma do sądu odnośnie fałszywych oskarżeń i będą żądać sprawiedliwości. Stosowanie jakiegokolwiek środka dopingującego byłoby bardzo łatwo wykryć. Grałem w dziewięciu klubach, w których przechodziłem mnóstwo testów antydopingowych. Przez całą moją karierę popierałem czysty sport. Przez ponad 20 lat gry nigdy nie brałem dopingu – mówi stanowczo Carlos cytowany przez włoski skysport.