Jedni słysząc skład tegorocznego SuperFinału zaczęli ziewać z nudów. Inni zacierali ręce, bo nie było w ostatnich latach tak dominujących drużyn jak Panthers Wrocław i Seahawks Gdynia. I nie jest to przypadek, że w najważniejszym meczu sezonu już po raz czwarty z rzędu zmierzą się te same zespoły. To giganci, dominatorzy i wizytówka Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego.

Gdy Seahawks Gdynia na początku kwietnia przegrali w Białymstoku wiele osób kręciło głowami z niedowierzaniem. Zdobywca trzech mistrzostw Polski w latach 2012, 2014 i 2015 tegoroczne rozgrywki rozpoczął od dwóch porażek i zaledwie jednego zwycięstwa - i to z jedną ze słabszych drużyn w stawce - Husarią Szczecin.

Tak słabego startu gdynian nie pamiętali nawet najstarsi marynarze. Ostatni raz Jastrzębie tak źle wyszły z bloków w 2010 roku. Czarno-żółci, występujący wtedy pod szyldem Pomorze Seahawks, wygrali z Kozłami Poznań oraz przegrali z Warsaw Eagles  Devils Wrocław. Od tamtego czasu jednak wiele się zmieniło. Seahawks stali się drużyną, która jako jedyna obroniła złoty medal - na przekór wszystkim, którzy skazywali ich na pożarcie w rywalizacji z faworyzowanymi Panthers Wrocław.

- Padło sporo męskich słów. Zaczęliśmy spoglądać na terminarz, co nie zdarza nam się zbyt często. Wiedzieliśmy jednak, gdzie popełniono błędy i musieliśmy je szybko naprawić, bo tegoroczny sezon jest wyjątkowo krótki. Limit pomyłek został wyczerpany - mówił kilka tygodni temu Maciej Siemaszko, jedna z legend klubu pamiętająca zarówno gorsze, jak i lepsze chwile.

Zmiana warty

 

Po porażce 13:23 z Primacol Lowlanders Białystok, w Gdyni podjęto decyzję o rozstaniu z koordynatorem ofensywy Chrisem Youngiem i rozgrywającym Alexandrem McKeanem. Pod ich wodzą Seahawks zdobywali zaledwie 20,3 pkt na mecz, a na inaugurację sezonu Jastrzębie zostały rozbite u siebie przez Panthers 35:7. Kubeł zimnej wody został bardzo szybko wylany na kaski Seahawks. Z korzyścią dla zespołu. McKean w trzech rozegranych spotkaniach zdobył tylko trzy przyłożenia przy pięciu przechwytach i skuteczności podań na poziomie 41,6 proc. McKean dołożył też trzy przyłożenia po akcjach biegowych, ale również tutaj jego skuteczność nie powalała. Mizerne 1,8 jarda na bieg przy 41 próbach. Seahawks po raz pierwszy od wielu lat nie trafili z amerykańskim rozgrywającym.
- Gdyby sparingi zasygnalizowały, że jest coś nie tak z rozgrywającym, to byłoby łatwiej, ale nic takiego nie miało miejsca. Decyzja o wymianie została szybko podjęta i zaczęliśmy zwyciężać - dodawał Siemaszko.

W trybie awaryjnym do Trójmiasta przyleciał Joey Bradley - długowłosy blondyn trafił do Polski z Lisbona Devils. Przez ostatnie dwa lata z Diabłami sięgnął po dwa mistrzostwa Portugalii. Z Bradley’em Jastrzębie są niepokonane - wygrały pięć meczów, w tym z Warsaw Eagles, Tychy Falcons i w półfinale z Lowlanders. Zemsta w Białymstoku za porażkę we wcześniejszej fazie rozgrywek była naprawdę słodka. Podopieczni Macieja Cetnerowskiego w minioną sobotę wygrali 49:26, po raz kolejny udowadniając, że to Jastrzębie odpalają najlepsze fajerwerki w decydującej fazie sezonu. Świetnie zagrał zdobywca czterech przyłożeń Bradley, sporo od siebie dodali Paweł Henicz i Jan Domagała. Nowy biegający Seahawks trzykrotnie wbiegał w pole punktowe podwyższając licznik przyłożeń w 2017 roku do 13. Domagała skorzystał na wprowadzeniu w tym roku limitu obcokrajowców - w drużynie na boisku może przebywać tylko jeden doświadczony obcokrajowiec, co w ofensywie ograniczyło wybór do rozgrywającego. Seahawks przez lata podpisywali umowy z silnymi i świetnie zbudowanymi biegaczami, jak: Tunde Ogun, Angelo Pease, Joshua Quezada. Okazało się jednak, że w szatni siedzi równie dobry zawodnik - i to polski.

W porównaniu do finałowego rywala, Seahawks w ataku stawiali głównie na podania. McKean i Bradley zdobywali przeciętnie 196 jardów na mecz posyłając piłki przede wszystkim do reprezentanta Polski Jakuba Mazana (9 przyłożeń) i sensacji tego sezonu Pawła Henicza. 22-letni skrzydłowy sześciokrotnie wpisywał się na listę punktujących, do tego złapał najwięcej podań w zespole. Od momentu przyjścia Bradley’a Seahawks zdobywają 47,4 pkt na mecz.

Dobrze jest również w defensywie, choć i tutaj nie zabrakło problemów. Już w pierwszym meczu sezonu poważnej kontuzji doznał Grant de Palma. Jastrzębie zostały w defensywie bez amerykańskiego zawodnika, ale i tak radzą sobie na przyzwoitym poziomie - 17,9 pkt traconego na mecz, to nie jest zły wynik. W praktycznie każdej kategorii defensywa Seahawks statystycznie zajmuje drugie miejsce w lidze. Gorzej jest tylko w obronie podaniowej – po siedmiu meczach (bez statystyk z półfinału) gdynianie oddali ponad 1000 jardów - gorsza w tym elemencie jest jedynie Husaria Szczecin. Seahawks grają jednak agresywnie i mogli przed półfinałem pochwalić się 6 przechwytami i aż 18 powaleniami rozgrywającego rywali przed linią wznowienia akcji (6,5 Arkadiusza Cieśloka, 4 Adama Roszkowskiego i 3 Rafała Michonia).

Panthers na luzie

 

Problemów z obroną podaniową nie miał drugi SuperFinalista. Panthers Wrocław wygrali wszystkie osiem meczów wbijając przeciwnikom średnio ponad 46 pkt! To o prawie trzy pkt więcej niż w zeszłym sezonie, który zakończył się deklasacją Seahawks 56:13 w finale w Białymstoku.

Panthers postawili na sprawdzonych Amerykanów Rickey’a Stevensa (drugi sezon w Polsce) i Deante Battle (siódmy sezon). Ściągnięto też rozgrywającego Timothy’ego Morovicka - głównego kandydata do tytułu MVP sezonu. Morovick w sześciu spotkaniach uzyskał w sumie 21 przyłożeń i grubo powyżej 1400 jardów przy 69 proc. skuteczności podań. Wynik mógł być jeszcze bardziej imponujący, ale wrocławianie rotowali składem i w dwóch pojedynkach ligowych wystąpił Stevens. Wtedy na rozegraniu pojawiał się Bartek Dziedzic.

Nieobecność autora 17 przyłożeń z zeszłego sezonu nie odbiła się Panthers czkawką. Mistrzowie Polski mają godnych następców Stevensa, który prawdopodobnie po tym sezonie odejdzie z Wrocławia. Adam Skakowski i Konrad Starczewski zdobyli w sumie 13 przyłożeń. Nick Johansen problemy nadmiarem bogactwa ma również na innych pozycjach. Linia ofensywna to zdecydowanie najmocniejsza formacja w kraju, a korpus skrzydłowych nie stracił na sile po sezonowym zawieszeniu kariery w Toplidze przez Tomasza Dziedzica. Jeden z najlepszych polskich zawodników został godnie zastąpiony przez niedocenianych Wiktora Ziębę (trzy przyłożenia), Adama Nelipa, Jakuba Kłoskowskiego i Bartosza Dziedzica – świetnie radzącego sobie nie tylko z podawaniem, ale także odbieraniem piłek. Dziedzic przed półfinałem był drugim odbierającym w zespole.

Jeśli atak Panthers całkowicie zdominował PLFA, to ciężko znaleźć odpowiednie słowo na to, co wyczyniała formacja obrony. Zaledwie 7 pkt traconych na mecz, 2,5 jarda na bieg, 24 proc. skuteczności rywa;o w trzeciej próbie to jedynie zalążek odzwierciedlający wielkie możliwości formacji dowodzonej przez Nicka Falvey’a. To pod przywództwem „Dziadka” jeden z najlepszych sezonów w karierze rozgrywają Robert Rosołek (6 sacków), Deante Battle (6 przechwytów), Szymon Adamczyk (3 sacki). Drugą młodość przeżywają Adam Lary, Mateusz Szefler i Kamil Ruta, a niedawni juniorzy Daniel Piątkowski i Grzegorz Lary szturmem weszli do pierwszego składu mistrzów. Największym atutem Panter jest szeroka ławka - wielu rezerwowych z powodzeniem rywalizowałoby w pierwszym składzie innych ekip. Luksus, na jaki niewielu może sobie pozwolić. Stąd dominacja i dalsze dążenie do jeszcze większej przewagi.

- Większość ludzi trenuje, żeby stawać się lepszymi, naszym celem jest trening, dopóki popełnianie błędów będzie niemożliwe - to motto zamieszczone na ścianie czytają każdego dnia futboliści Panthers, gdy wychodzą z szatni na boisko.

I najlepszą informacją dla kibiców mistrza Polski jest niezdolność do osiągnięcia doskonałości. W pogoni za niemożliwym Pantery pracują jeszcze ciężej. I znów zatrzymać ich mogą tylko Seahawks Gdynia.

Program XII SuperFinału PLFA w Łodzi:

14:00 | start sportowo-kulturalnego pikniku na promenadach Stadionu Miejskiego (wstęp wolny)
- korzystaj z niezliczonej liczby atrakcji
- weź udział w konkursach ze wspaniałymi nagrodami
- skosztuj pysznych amerykańskich potraw
- poczuj się jak zawodowiec - zagraj z zawodnikami PLFA

17:30 | uroczysta ceremonia otwarcia SuperFinału
- występ Orkiestry Wojskowej Sił Powietrznych z Poznania z musztrą paradną
- show Warsaw Elite Cheerleaders

18:00 | rozpoczęcie meczu
- niesamowita oprawa audiowizualna widowiska, pokazy pirotechniki
- w przerwie meczu konkurs o wielką nagrodę ufundowaną przez MK Centrum - dealera marki Hyundai!

Piknik organizowany jest przy dofinansowaniu Ministerstwa Sportu i Turystyki.

Dotychczasowe SuperFinały zostały rozegrane w czterech województwach: dolnośląskim (4), mazowieckim (5), podlaskim (1) i pomorskim (1). Po raz pierwszy impreza wieńcząca sezon najwyższej klasy rozgrywkowej PLFA odbędzie się w województwie łódzkim. W organizację tegorocznego wydarzenia zaangażowana jest drużyna lokalna - Wilki Łódzkie, które obecnie rywalizują w pierwszej lidze (PLFA I).

Dotychczasowi mistrzowie najwyższej klasy rozgrywkowej PLFA:
2006: Warsaw Eagles (Stadion RKS Marymont w Warszawie)
2007: The Crew Wrocław (Stadion RKS Marymont w Warszawie)
2008: Warsaw Eagles (Stadion Olimpijski we Wrocławiu)
2009: AZS Silesia Miners (Stadion RKS Marymont w Warszawie)
2010: Devils Wrocław (Stadion Oławka we Wrocławiu)
2011: The Crew Wrocław (Stadion Bielawianki w Bielawie)
2012: Seahawks Gdynia (Stadion Narodowy w Warszawie)
2013: Giants Wrocław (Stadion Narodowy w Warszawie)
2014: Seahawks Gdynia (Stadion Miejski w Gdyni)
2015: Seahawks Gdynia (Stadion Wrocław)
2016: Panthers Wrocław (Stadion Miejski w Białymstoku)