Polki w składzie Kobus, Wieliczko, Springwald i Zillman, uzyskały czas 6.14,60 i wyprzedziły Australijki – 6.17,29, Chinki – 6.18,35 oraz prowadzone przez trenera Marcina Witkowskiego Niemki - 6.18,64.

- Nie miałyśmy wyjścia, jesteśmy u siebie, nie mogłyśmy zawieść tych wspaniałych kibiców - powiedziała po zwycięstwie w czwórkach podwójnych wioślarskiego Pucharu Świata w Poznaniu Agnieszka Kobus.

- Trzeba było "coś" pokazać - dodała.

- Na końcowych metrach było wyraźnie słychać naszych kibiców, ale tak naprawdę czułyśmy wsparcie na całym torze. Wiedziałyśmy, że ostatnie 200 m popłyniemy z tymi kibicami "za darmo" – zaznaczyła Kobus.

Polki prowadziły praktycznie od startu do mety.

- Plan był taki, żeby szybko wyjść na prowadzenie. Dzięki temu płynie się bardziej komfortowo i można kontrolować sytuację. Wiadomo, że później trudno dogonić pierwszą osadę – relacjonowała Springwald.

W czwórkach podwójnych wystartowały tylko cztery kobiece osady.

- Wiadomo, że na świecie są jeszcze osady na wyższym poziomie, których tutaj nie było. Dlatego tym bardziej musiałyśmy wygrać – podkreśliła Springwald.

W stolicy Wielkopolski miały wystartować także Brytyjki.

- Nie wiadomo, dlaczego w ostatniej chwili się wycofały. W tej obsadzie oczywiście liczyłem na pierwsze miejsce. Nie mówiłem tego dziewczynom, żeby nie zapeszać, ale patrząc na wcześniejsze występy byłem raczej przekonany, że będzie dobrze – powiedział trener zwyciężczyń Jakub Urban.

Mimo udanego wyścigu, Kobus uważa, że tę osadę stać na więcej.

- To nie był nasz najlepszy start, początek dystansu nie był rewelacyjny. Ale wierzymy w siebie. Wystartowałyśmy z żółtymi rękawkami w koszulkach lidera, więc nie mogłyśmy nikogo zawieść – powiedziała.

- Na 500 m były już pierwsze, bardzo mocno rozpoczęły bieg. A skoro mówią, że mają jeszcze rezerwy, to nic, tylko się cieszyć – skomentował słowa podopiecznej Urban.

Czwarte (ostatnie) miejsce zajęły reprezentantki Niemiec, prowadzone od tego sezonu przez byłego szkoleniowca biało-czerwonych Witkowskiego.

- Chciałyśmy koniecznie wygrać zwłaszcza z reprezentacją Niemiec. Chciałyśmy pokazać naszemu trenerowi, że też umiemy wiosłować – cieszyła się Kobus.

- Powiem szczerze, że myślałyśmy, że pokaże, co potrafi wyszkolić, ale dziewczyny nie dały sobie rady. Były czwarte, a my wygrałyśmy bez trenera Witkowskiego – dodała Springwald.

Kobus podkreśliła jednak, że wiele zawdzięcza temu szkoleniowcowi.

- Niemki to nie nasze zmartwienie, ale prawda jest taka, że on nas nauczył bardzo wiele i za to mu dziękujemy – zakończyła.

W niedzielę trzy inne osady stanęły już na podium. Dwójka podwójna wagi lekkiej - Weronika Deresz i Martyna Mikołajczak - zajęła drugą lokatę. Trzecie miejsca zajęły czwórka bez sterniczki w składzie: Maria i Anna Wierzbowskie, Joanna Dittmann i Monika Ciaciuch oraz dwójka podwójna wagi lekkiej (Jerzy Kowalski, Miłosz Jankowski).

 

Medale w Poznaniu wywalczyło dotychczas sześć innych osad, ale złoto udało się zdobyć tylko kobiecej czwórce podwójnej oraz Arturowi Mikołajczewskiemu w jedynkach wagi lekkiej.