Stawką konfrontacji Brazylii z Rosją był półfinał Ligi Światowej. Przed meczem, w korzystniejszej sytuacji byli gospodarze Final Six, którzy na inaugurację turnieju ograli 3:1 reprezentację Kanady. Rosjanie przegrali spotkanie z siatkarzami spod znaku Klonowego Liścia 0:3.

 

Premierowa odsłona starcia Brazylijczyków z Rosjanami nie przyniosła wielkich emocji. Od początku przewagę uzyskali gospodarze, którzy po serwisie Jegora Kliuki w siatkę prowadzili na pierwszej przerwie 8:3. W dalszej części seta siatkarze Canarinhos bez kłopotów utrzymywali kilkupunktowy dystans (12:7, 14:9), a na drugą przerwę schodzili przy stanie 16:11, po asie serwisowym Lucasa Saatkampa. Podopieczni Siergieja Szlapnikowa popełniali błędy i nie byli w stanie zaskoczyć rywali zagrywką. W tej sytuacji Brazylijczycy spokojnie zmierzali do zwycięstwa. Kolejny zepsuty serwis rywali dał im piłkę setową (24:17), a Wallace De Souza skutecznym atakiem z prawego skrzydła ustalił wynik tej partii (25:18).

 

Porażka w pierwszym secie zamknęła Rosjanom drogę do półfinału. Pewni awansu Brazylijczycy wyraźnie rozluźnili się na początku drugiej partii (4:8), a Rosjanie wzmocnili zagrywkę, poprawili grę w ataku i powiększali przewagę (5:12). Gospodarze przebudzili się w środkowej części seta, ruszyli w pogoń i wygrali pięć akcji z rzędu (10:12), a po drugiej przerwie (13:16), po ataku Ricardo Lucarelliego złapali nawet kontakt z rywalami. Gdy wydawało się, że są w stanie odrobić straty, w polu zagrywki pojawił się Wadim Likoszerstow i był to kluczowy moment tego seta. Przy serwisach środkowego Fakieła Nowy Urengoj Rosjanie odskoczyli rywalom (16:23). Maksim Żygałow dał Sbornej piłkę setową (17:24), a partię zakończył autowym serwisem Renan Buiatti (18:25).    

 

W trzeciej partii Brazylijczycy uzyskali przewagę przy zagrywkach Mauricio Silvy (6:3). W ekipie rosyjskiej wyraźnie spadło przyjęcie, co bezlitośnie wykorzystali gospodarze. Po asie Lucarelliego prowadzili 10:7, a później powiększali przewagę, schodząc na drugą przerwę przy wyniku 16:10. Po niej siatkarze Sbornej ruszyli do odrabiania strat, wygrali kilka kolejnych akcji i byli blisko dogonienia Brazylijczyków (17:15), ale rywale w porę się ocknęli i w końcówce znów dominowali na parkiecie. Mauricio Silva wywalczył piłkę setową (24:19), a efektowny atak Lucarelliego zakończył seta w kolejnej akcji. 

 

Od początku czwartej odsłony znów obserwowaliśmy kryzys siatkarzy Canarinhos (5:8). W kolejnych akcjach, po serii błędów gospodarzy Rosjanie jeszcze powiększyli dystans (7:13), a na drugiej przerwie gospodarze mieli już osiem punktów straty (8:16). W końcówce seta Rosjanie wyciągali rękę do rywali: nie kończyli ataków, popełniali błędy w polu serwisowym. Gospodarze zdołali zbliżyć się do przeciwników (18:21), ale nie wykorzystali szansy na odrobienie strat. Żygałow wywalczył piłkę setową (20:24), siatkarze Canarinhos obronili się w dwóch kolejnych akcjach, ale gdy Wallace De Souza zaserwował w siatkę, obie ekipy mogły szykować się do piątej partii.

 

Na początku tie-breaka przewagę uzyskali Brazylijczycy, którzy przy zmianie stron mieli dwa oczka zaliczki (8:6). Po niej, dzięki dobrym zagrywkom Likoszerstowa, przewagę uzyskali Rosjanie (8:10). Końcówka to zacięta walka punkt za punkt. Po autowym ataku Żygałowa to gospodarze mieli w górze piłkę meczową (14:13). Rosjanie doprowadzili do rywalizacji na przewagi, którą zakończył zerwany atak Wołkowa.

 

 

Brazylia – Rosja 3:2  (25:18, 18:25, 25:19, 22:25, 16:14)

 

Brazylia: Ricardo Lucarelli Souza (25), Mauricio Borges Almeida Silva (14), Wallace De Souza (13), Maurício Souza (4), Lucas Saatkamp (4) Bruno Rezende (2) – Thales Hoss (libero) oraz Eder Carbonera (9), Renan Buiatti (4), Otávio Henrique Rodrigues Pinto (3),      Rodrigo Leao (3), Raphael Vieira De Oliveira.
Rosja: Dmitrij Wołkow (17), Maksim Żygałow (17), Jegor Kliuka (10), Iljas Kurkajew (7), Dmitrij Kowalew (4), Dmitrij Szczerbinin (1) – Roman Martyniuk (libero) oraz Artem Zelenkow (libero), Wadim Likoszerstow (8), Siergiej Antipkin.