W półfinałach Amerykanie musieli uznać wyższość gospodarzy z Brazylii, a Kanadyjczycy ulegli mistrzom Europy - Francuzom. Oba spotkania były do siebie bardzo podobne, gdyż zakończyły się wynikami 3:1, a przegrane strony było stać jedynie na wygranie drugiego seta.

Amerykanie źle weszli w mecz z "Canarinhos" i już na początku przegrywali 5:1. Później gra się wyrównała, ale gospodarze utrzymywali przewagę i na pierwszą przerwę schodzili przy stanie (8:6). Spora liczba błędów własnych po stronie podopiecznych Johna Sperawa poskutkowała wygraniem pierwszego seta przez przeciwników. Nie pomogło wygranie drugiej partii 25:23, ponieważ taki obrót spraw tylko podrażnił Brazylijczyków, którzy ostatnie dwie odsłony wygrali kolejno do 20 i 19 i przekreślili marzenia Amerykanów o grze w finale.

Drugi półfinał był właściwie kalką pierwszego. Francuzi pewnie wygrali bowiem pierwszego seta, ale tylko po to, by w kolejnym uznać wyższość podopiecznych Antigi. W przebiegu całego spotkania Kanadyjczycy byli jednak drużyną znacznie słabszą i to rywale zasłużenie wywalczyli sobie awans do wielkiego finału z Brazylijczykami. Bohaterem najbardziej efektownej akcji meczu był Earvin N'Gapeth, który w trzecim secie spotkania ofiarnie obronił zmierzającą za bandy piłkę, a po chwili skutecznym atakiem skończył akcję "Trójkolorowych".

Transmisja meczu o brązowy medal Ligi Światowej USA - Kanada od godziny 00.50 w Polsacie Sport Extra. Komentują Tomasz Swędrowski i Tomasz Wójtowicz.