O zmianach poinformował Bogusław Trojan, przewodniczący Kolegium Ligi.
Od nowego sezonu drużyny będą otrzymywać w meczu 3, 2, 1 lub 0 punktów. Trzy punkty otrzyma zespół, który rozstrzygnie na swoją korzyść mecz po 60 minutach gry. Analogicznie - zespół, który przegra w regulaminowym czasie gry, zostanie bez punktu. Jeśli po godzinie gry spotkanie zakończy się remisem, sędziowie - unikając rozgrywania dogrywki - zarządzą rzuty karne. Zwycięzca dostanie dwa punkty, przegrany zaś - jeden. Karne nie będą uwzględniane w statystykach: służą wyłącznie do wyłonienia zwycięzcy.
Remisy oczywiście nie znikną: będą obowiązywać w barażach, play-offach oraz dwumeczach. System z powodzeniem zdał egzamin w PGNiG Superlidze mężczyzn, teraz będziemy mogli go obserwować także w najwyższej klasie rozgrywkowej kobiet, pierwszych ligach damskiej i męskiej oraz wszystkich rozgrywkach niższych lig.

"Chociaż remisy nie są rzeczą częstą w piłce ręcznej, to z pewnością uatrakcyjni rozgrywki. Podczas trzech lat gry naszych dziewczyn w pierwszej lidze nie przypominam sobie remisu, jeśli jednak się przytrafi, to dla kibiców niezwykle interesująca będzie walka o dodatkowy punkt mimo remisu" - komentuje Krzysztof Demko, wiceprezes Korony Handball Kielce.

Nad wprowadzeniem tej zmiany na stałe zastanawia się jeszcze zarząd PGNiG Superligi mężczyzn. Decyzja ma zostać podjęta w sierpniu. "Najwięcej emocji zawsze wywołują mecze na styku, kiedy o wyniku rozstrzygają ostatnie sekundy. Tutaj możemy dostać dodatkową ich porcję. W dodatku przegrany zespół nie zostaje z niczym i jest nagradzany za wcześniejszą walkę" - skomentował dyrektor do spraw marketingu w Vive Tauronie Kielce, Paweł Papaj.