Dziennikarz PAP przeprowadził mini-sondę wśród przybywających na teren lotniska, zadając 60 osobom jedno pytanie: co panią/pana skłoniło, aby tutaj przyjechać? Ponad połowa bez zastanowienia odpowiedziała: zobaczyć Jerzego Makulę! I dodawała: nieważne, czy na ziemi, czy w powietrzu. Kilkanaście osób pochwaliło się, że miało okazję z nim lecieć.

 

Jeden z najbardziej utytułowanych pilotów w historii polskiego lotnictwa sportowego, siedmiokrotny mistrz świata i trzykrotny Europy w akrobacjach szybowcowych, w marcu dołączył do grona ambasadorów The Word Games 2017. Jak wówczas podkreślił, oprócz promowania imprezy, udział w niej traktuje bardzo poważnie.

 

Już w piątek widzowie mieli okazję podziwiać urodzonego we wrześniu 1952 roku w Rudzie Śląskiej kapitana PLL LOT, oficjalnego przewoźnika światowych igrzysk, który na szybowcu SWIFT dał niesamowity popis kunsztu pilotażu. Za swoje osiągnięcia sportowe oraz działalność na rzecz popularyzacji tego sportu Międzynarodowa Federacja Lotnictwa Sportowego uhonorowała go Medalem Stulecia FAI.

"Nasz kraj ma piękną tradycję i spore osiągnięcia w akrobacji szybowcowej. Warto pisać kolejne rozdziały tej historii podczas tak spektakularnych wydarzeń jak World Games" – zaznaczył bohater dwóch filmów dokumentalnych "Między Niebem a Ziemią" oraz "Wniebowzięty".

 

Na co dzień Makula pilotuje rejsowe "ptaki" LOT-u. W listopadzie 2012 roku przyprowadził ze Stanów Zjednoczonych pierwszego polskiego Dreamlinera, w sierpniu 2016 roku dowodził samolotem z Franciszkiem na pokładzie, wracającym do Rzymu ze Światowych Dni Młodzieży w Krakowie. Jak wspomniał, w ramach niespodzianki pokazał papieżowi z wysokości 900 m wszystkie miejsca, które odwiedził podczas pielgrzymki. Po wylądowaniu w stolicy Włoch Ojciec Święty przyszedł do kokpitu i osobiście podziękował załodze.

 

Zawodnik Aeroklubu Pomorskiego w Toruniu twierdzi – z uśmiechem – że ród Makulów wysysa z mlekiem matki miłość do techniki i latania. Jego dziadek pasjonował się techniką, a szczególnie silnikami. Brat ojca – Edward – był znakomitym pilotem, szybownikiem i mistrzem świata. Kiedy jego stryj sięgnął w Argentynie po najwyższy tytuł, Makula chodził jeszcze do szkoły podstawowej, ale już wtedy nie miał wątpliwości, co będzie chciał robić w życiu.

 

"Rywalizacja w sportach lotniczych, z udziałem 36 spadochroniarzy, 16 motoparalotniarzy i 11 szybowników, potrwa do poniedziałku. Jak na razie warunki atmosferyczne są znakomite, wszystko realizowane jest zgodnie z planem. Na trybuny, mogące pomieścić tysiąc osób, wszystkie bilety zostały wyprzedane" – poinformował PAP oficer prasowy Marek Sputo, który 200 godzin spędził za sterami samolotów i 150 godzin w szybowcach.

 

Jego zdaniem prędkość i bliskość ziemi sprawiają, że rywalizacja o medale światowych igrzysk cieszy się dużą popularnością. Np. w konkurencji prędkościowej zawodnicy pędzili motoparalotniami ponad 150 km/h w kierunku pondu (sadzawka), a następnie przelatywali łukowatym torem i lądowali daleko na płycie lotniska.

 

W konkurencji dystansowej każdy musiał zaliczyć dwie bramki pomiarowe umieszczone na początku i końcu pondu, a następnie wykonać jak najdłuższy lot po prostej. Widzowie podziwiali też zabawy pilotów, którzy kopali piłki, latali wokół dmuchanych pylonów oraz ślizgali się stopą po wodzie w bardzo trudnym i precyzyjnym locie nad sadzawką. Podziw wzbudza najmłodsza uczestniczka podniebnych zmagań, 14-letnia reprezentantka Tajlandii.

W przyszłym roku kolejna wielka podniebna impreza, organizację której powierzono Aeroklubowi Wrocławskiemu – spadochronowe mistrzostwa Europy.