Będąca na fali GieKSa po serii dwóch zwycięstw na pewno marzyła o podtrzymaniu dobrej passy. Nie można powiedzieć, że udało jej się zrealizować zamierzony cel, ale koniec końców nie może narzekać na rozstrzygnięcie spotkania. Kiedy już wydawało się, że katowiczanie po stracie bramki będą musieli pogodzić się ze stratą punktów, w doliczonym czasie gry Tomasz Midzierski wykorzystał zamieszanie w polu karnym i wpakował piłkę do bramki Tobiasza Weinzettela.

 

Pierwsza połowa nie zachwyciła kibiców, którzy po zażegnaniu konfliktu z klubem przybyli na stadion przy Bukowej i dopingowali swoją drużynę. Na trybunach pojawiła się również nieliczna grupa kibiców z Opola. Sytuacji bramkowych było jak na lekarstwo. Dopiero w 13. minucie piłkarzom Odry udało się wejść w pole karne Mateusza Abramowicza, jednak nic z tego nie wyszło, bo Marek Gancarczyk znalazł się na pozycji spalonej. Na kolejną okazję do otwarcia wyniku trzeba było czekać aż kwadrans. Z dystansu uderzył Łukasz Zejdler, ale piłkę pewnie wyłapał Weinzettel. Minutę później wypożyczony z Górnika Zabrze młodzieżowiec Filip Żagiel spróbował szczęścia z ostrego konta, jednak piłka minimalnie minęła poprzeczkę. Zawodnik ten był wyróżniającą się postacią i motorem napędowym swojej drużyny, która na przekroju pierwszej połowy prezentowała się nieco lepiej.

 

Po przerwie oba zespoły wróciły na plac wyraźnie zmotywowane. Pierwsi do ataku rzucili się gospodarze, a goście cierpliwie czekali na możliwość wyprowadzenia kontry. W 49. minucie dobrym strzałem popisał się Grzegorz Goncerz, jednak nie sprawił dużego zagrożenia przenosząc piłkę nad poprzeczką. O pierwszej stuprocentowej sytuacji bramkowej możemy mówić dopiero w 57. minucie. Łukasz Winiarczyk wrzucił piłkę w pole karne. Doszedł do niej Gancarczyk, lecz z odległości ośmiu metrów fatalnie spudłował. Już chwilę później ten sam zawodnik udał się na samotny rajd z piłką, lecz wysoko ustawiony bramkarz przejął futbolówkę oddalając zagrożenie. W 67. minucie faulowany był Wojciech Kędziora. Arbiter zadecydował o rzucie wolnym. Wykonawcą był Dawid Plizga, który niedawno pojawił się na boisku. Jego strzał minął jednak nie tylko mur opolan, ale również słupek. W końcówce katowiczanie mocno napierali na bramkę Weinzettela, lecz doskonale broniący zespół z Opola utrzymywał sytuację pod kontrolą. W 82. minucie fatalny błąd w defensywie popełnił golkiper GieKSy Abramowicz, który wyszedł do piłki, lecz odebrał mu ją Marcin Wodecki i płaskim strzałem zdobył pierwszą bramkę w tym spotkaniu. Kiedy było już niemalże pewne, że Opolanie wywiozą z Katowic trzy punkty, w doliczonym czasie gry zamieszanie pod bramką Weinzettela wykorzystał Midzierski i wpakował piłkę do bramki wyrównując wynik. Rywale protestowali sugerując, że wcześniej jeden z graczy GieKSy dotknął futbolówkę ręką w polu karnym, lecz dyskusje nic nie dały. Żółtą kartkę na koniec zarobił jeszcze bramkarz opolan.

GKS Katowice - Odra Opole 1:1 (0:0)

Bramki: Midzierski 90+1 - Wodecki 82

GKS: Mateusz Abramowicz - Adrian Frańczak, Lukas Klemenz, Tomasz Midzierski, Mateusz Mączyński - Paweł Mandrysz (Oktawian Skrzecz), Bartłomiej Kalinkowski, Łukasz Zejdler (Peter Šulek), Grzegorz Goncerz (Dawid Plizga), Andreja Prokić - Wojciech Kędziora


Odra: Tobiasz Weinzettel - Rafał Brusiło, Martin Baran, Mateusz Bodzioch, Łukasz Winiarczyk - Filip Żagiel (Mateusz Marzec), Jakub Habusta, Tomasz Wepa (Gabriel Nowak), Rafał Niziołek, Marcin Wodecki - Marek Gancarczyk (Bartłomiej Maćczak)

 

Żółte kartki: Habusta, Weinzettel

Sędzia: Łukasz Szczech (Warszawa)

Widzów: 3 330