W Kaliszu szykuje się wielkie święto piłki ręcznej, bowiem lepszego rywala na inaugurację kibice nie mogli sobie wymarzyć. Mogąca pomieścić ponad trzy tysiące widzów hala w sobotę o godz. 13.00 prawdopodobnie wypełni się do ostatniego miejsca.

- To będzie prawdziwe święto dla całego miasta. Zainteresowanie spotkaniem jest ogromne, ponad 60 procent biletów zostało już sprzedanych - powiedział prezes kaliskiego klubu Błażej Wojtyła.

Uroczystego otwarcia dokona m.in. wicemistrzyni olimpijska w kajakarstwie, rodowita kaliszanka Marta Walczykiewicz, która wykona pierwszy rzut na bramkę.

Trener MKS Paweł Rusek przed spotkaniem z 14-krotnym mistrzem kraju zapowiada walkę, ale przyznaje również, że jest realistą.

- Twardo stąpamy po ziemi i wiemy z jakim przeciwnikiem przyjdzie nam się zmierzyć. Wiadomo, że będziemy chcieli pokazać się z jak najlepszej strony, zagramy dla naszych kibiców, ale to jednak nie ten biegun. Dlatego w pewnym sensie te przygotowania do nowego sezonu jeszcze się nie skończyły, bo ważniejszy mecz czeka na nas tydzień później w Lubinie z Zagłębiem - przyznał szkoleniowiec, który w poprzednim, pierwszoligowym sezonie był asystentem Bartłomieja Jaszki. Były reprezentant Polski w przerwie letniej objął stanowisko trenera... Zagłębia, a więc w drugiej kolejce dojdzie do pojedynku dwóch do niedawna bliskich współpracowników.

Po awansie do ekstraklasy kaliszanie dokonali kilku zmian kadrowych. Do MKS latem dołączyli Paweł Adamczak (ostatnio Meble Wójcik Elbląg), Edin Tatar i Kirył Kniaziew (obaj Pogoń Szczecin), Dzianis Krycki (SKA Mińsk), Łukasz Zakreta (Warmia Traveland Olsztyn), Paulo Grozdek (Zamet Rijeka). Bez wątpienia najciekawszym transferem jest pozyskanie wicemistrza świata z 2007 roku Zbigniewa Kwiatkowskiego, który przez ostatnie lata związany był z Wisłą Płock.

Jak poinformował Rusek, kadra jest już zamknięta. Cel, jaki sobie stawia przed nowym sezonem, to przede wszystkim zbieranie doświadczenia.

- Wykorzystując to, że liga jest zamknięta i nie grozi nam spadek, chcemy, aby ten sezon był dla nas nauką nie tylko w kwestiach sportowych, ale także organizacyjnych. Natomiast mogę zapewnić, że powalczymy z każdym rywalem, zarówno u siebie jak i na wyjeździe. Jest w składzie siedmiu nowych zawodników, a żeby stworzył się z tego zespół, potrzeba na to minimum pół roku. A my jesteśmy razem ze sobą dopiero półtora miesiąca i nie oczekujemy wielkich cudów. Potrzeba czasu na zgranie i scementowanie tej drużyny, dlatego myślę, że w drugiej rundzie będziemy już bardziej wymagającym przeciwnikiem - ocenił.

Prezes Wojtyła z kolei liczy, że zespół będzie w stanie uplasować się w środku stawki.

- Mamy zespół dość wyrównany, są zawodnicy, którzy grali już w superlidze, mamy też w składzie wicemistrza świata Zbyszka Kwiatkowskiego. Dlatego uważam, że stać nas na miejsce w tabeli. Ale my patrzymy też długofalowo i chcemy zbudować mocny zespół, który będzie przez lata występował w ekstraklasie - podsumował.