Anglicy pojechali na najłatwiejszy teren na spotkanie z Maltą, gdzie po prostu musieli dopisać trzy punkty. Za plecami graczy Garetha Southgate'a jest bowiem bardzo ciasno, więc zwycięstwo było koniecznością. Początek zwiastował pogrom, bo Andrew Hogg musiał się dwoić i troić w bramce. Minęło jednak 15-20 minut, a napór gości wyraźnie przystopował, co było sporą niespodzianką. Wielkim sukcesem gospodarzy było to, że pierwszą połowę zremisowali!

Anglicy po przerwie zabrali się do roboty: na boisku pojawił się Marcus Rashford, ale do siatki trafił ktoś inny. Harry Kane, który w swojej karierze nie zdobył ani jednej bramki w sierpniu, z pewnością cieszył się, że piątkowe spotkanie przypadło właśnie na 1. września. Napastnik Tottenhamu nie miał więc problemów ze strzeleniem gola.

Anglicy próbowali jeszcze zdobyć kolejne bramki, ale Hogg był tego dnia naprawdę świetnie przygotowany. Wydawało się, że spotkanie może skończyć się zaskakująco niskim zwycięstwem gości, lecz tak się nie stało. Od 86. minuty "Synowie Albionu" zdobyli jeszcze trzy bramki. Konkretnie zrobili to Ryan Bertrand, Danny Welbeck oraz po raz drugi Kane.

Anglia ma dwa punkty przewagi na Słowacją i to właśnie poniedziałkowe bezpośrednie starcie może być kluczowe dla losów awansu.

Malta - Anglia 0:4 (0:0)

Bramki: Kane 53, 90+2, Bertrand 86, Welbeck 90+1.

Malta: Hogg - Borg, Muscat, Agius, Magri, Zerafa (75 Camilleri) - Pisani, Kristensen, Ryan Fenech (83 Paul Fenech) - Farrugia, Schembri (86 Mifsud).

Anglia: Hart - Walker, Jones, Cahill, Bertrand - Henderson, Livermore - Sterling (46 Rashford), Alli (69 Vardy), Oxlade-Chamberlain (76 Oxlade-Chamberlain) - Kane.