Walczykiewicz wystąpiła w trzech konkurencjach - zwyciężyła w jedynce i dwójce na 200 m oraz była druga w nietypowej dla siebie konkurencji K1 5000 m. W niej triumfowała Beata Mikołajczyk (UKS Kopernik Bydgoszcz), która również, "na co dzień" nie startuje na tak długim dystansie. Najbardziej utytułowane kajakarki wygrały w Poznaniu wszystkie wyścigi na jedynce.

 

"Porządek została zachowany, ale dziewczyny pływają coraz szybciej i nas doganiają. I bardzo dobrze, bo jak z często z Beatą powtarzamy, my wiecznie nie będziemy żyć i ktoś nas będzie musiał zastąpić" - mówiła po zawodach wicemistrzyni olimpijska.

 

Regaty w Poznaniu Walczykiewicz potraktowała bardzo poważnie i przyznała, że był to dla niej jeden z lepszych startów w tym roku.

 

"Wszystko mi dziś pasowała, ręka nie bolała, z którą miałam ostatnio drobne problemy. Może nie płynęłam na 100 procent, ale po prostu nie musiałam" - stwierdziła.

 

Zadowolony z występu na mistrzostwach kraju były Michał Łubniewski (Stomil Poznań), który podczas dwudniowej rywalizacji trzykrotnie stanął na podium. Wygrał C1 200 m, drugi był w C2 200 m z Dominikiem Nowacki, a z Vincentem Słomiński wywalczył brąz w C2 1000 m.

 

"Plan wykonany, w czterech startach zdobyłem trzy medale, każdy z innych kruszców. Nie powiodło mi się w C1 500 m, ale ta konkurencja nie była mi po drodze" - przyznał Łubniewski, dla którego był to bardzo udany sezon. Przed tygodniem w czeskich Racicach zdobył srebrny medal mistrzostw świata w C2 200 m.

 

"To dla mnie pierwszy seniorski medal mistrzostw świata i z tego bardzo się cieszę. Sezon uważam za bardzo udany i napawa to chęcią do dalszej pracy. Nie ma już niestety dwusetki na igrzyskach, dlatego będę chciał się +przestawić+ na 1000 m. Nie powinno być z tym problemu, bo już startowałem na tym dystansie, m.in. na młodzieżowych mistrzostwach świata" - podsumował kanadyjkarz Stomilu Poznań.

 

Zawody nie przyniosły zaskakujących rozstrzygnięć. Dominowali reprezentanci Polski, którzy niedawno walczyli o medale mistrzostw świata.

 

"W ciągu pięciu dni nie można stracić dyspozycji z mistrzostw świata. Nie było niespodzianek, żadnej zawodniczce spoza mojej grupy nie udało się zagrozić kadrowiczkom. Podobnie było wśród mężczyzn. To pokazuje przewagę centralnego szkolenia, gdzie jest zdecydowanie większa liczba dni spędzonych na zgrupowaniach. Inna jest rywalizacja i mobilizacja - podsumował trener kadry kajakarek Tomasz Kryk.