Przed tym spotkaniem mielczanie mieli pięć punktów przewagi nad Rakowem, który na swoje drugie zwycięstwo w tym sezonie, a pierwsze przed własną publicznością czeka od ponad miesiąca. Beniaminek Nice 1 ligi kolejny raz musiał zapłacić frycowe, ponieważ rywale wygrali 2:1 po dwóch pięknych uderzeniach z rzutów wolnych.

 - Jestem niezmiernie szczęśliwy, bo wszyscy wiedzą jak Raków gra w tej lidze dobrze w piłkę. Uważam że zagęściliśmy środek pola i Raków miał przewagę w posiadaniu piłki, natomiast bardzo dobrze graliśmy z tyłu i tych sytuacji za wiele nie miał. Raków jest bardzo dobry po stałych fragmentach gry. Raz Petraskowi udało się uciec mojemu kapitanowi, który został nawet wyjęty ze strefy i poświęcony, żeby go kryć. Zwyciężyliśmy mecz charakterem, sercem i za to jestem bardzo wdzięczny mojemu zespołowi. Na pewno dzisiaj Michał Janota i Rafał Grodzicki, którzy późno do nas dołączyli, pokazali, że jednak potrafią grać w piłkę i widać, że robią tę różnicę na boisku, uspokajają grę przez co jest pewność z tyłu. Mimo że gospodarze operowali długo piłką, było im ciężko wykreować klarowną sytuację. Ja myślę, że to był taki mecz na remis, pomogło nam trochę szczęście, jedziemy podziękować za to na Jasną Górę. Zawsze jak tu jestem, to jedziemy się pomodlić  –  przyznał po końcowym gwizdku trener Stali, Zbigniew Smółka.

W zupełnie innym nastroju był opiekun Rakowa, Marek Papszun, który nie ukrywał żalu do swoich zawodników za postawę w tym meczu. - Dzisiaj cierpieliśmy na boisku, nie wiem czym to było spowodowane. Byliśmy tacy ospali, apatyczni, zwłaszcza w pierwszej połowie. W drugiej połowie trochę się ożywiliśmy, te akcje nabrały większego tempa, ale nie przyniosło to oczekiwanego efektu ze względu na to, że zadecydowała jakość. Stal wykonała dwa stałe fragmenty kapitalnie, jednak przy naszym współudziale i z tym się nie mogę pogodzić – podkreślił, jednocześnie dodając: - Zawodnicy muszą zdawać sobie sprawę, że jest duża konkurencja w zespole i taka ospałość nie może mieć miejsca. Od samego początku musimy być gotowi, zdecydowani, agresywni, żeby o te punkty walczyć. Widzimy jak jest trudno. W każdym meczu decydują detale, niuanse, w tym spotkaniu były to stałe fragmenty. My jednak nie poddajemy się i walczymy dalej – skończył swoją wypowiedź Papszun.

Raków w tabeli rozgrywek jest na piętnastym miejscu z dorobkiem pięciu punktów. Stal plasuje się na czwartej lokacie z trzynastoma oczkami.