Siatkówka

Świderek: Trudno uznać występ Polek za udany

Były na pewno elementy podczas tych mistrzostw Europy, które mogłyby napawać optymizmem. Był to na pewno blok, zagrywka wyglądała momentami dobrze w meczu z Turcją. Mi osobiście zabrakło detali w postaci wystawy piłki sytuacyjnej chwilę po obronie. Mimo tego, że system bloku - obrony funkcjonował na niezłym poziomie, mieliśmy problem z jakością sportową, która umożliwiałaby nam łatwiejsze granie na kontrze. Turczynki nie były w jakiejś super dyspozycji. Określenie "żal sportowy" jest odpowiednie do tego co się wydarzyło, bo moim zdaniem potencjał, który posiadała drużyna pozwalał nam pozytywnie podchodzić do spotkania. Jeśli ten mecz byśmy wygrali (bo mieliśmy na to realne szanse), nie traktowałbym tego w kategoriach sukcesu albo zaskoczenia. Wielka szkoda, bo na kolejne wielkie granie na mistrzostwach Europy będziemy musieli poczekać aż dwa lata - podsumował Kadziewicz.

 

Bożena Pieczko: Jaka ocena tych mistrzostw? Tym pierwszym celem, który wyznaczała sobie drużyna było wyjście z grupy.

 

Łukasz Kadziewicz: Tak i to było realne. Mówimy tutaj o zespole, który dysponuje fajną rozgrywającą, bardzo młodą atakującą z ogromnym potencjałem - Malwina Smarzek pokazała, że jest dziewczyną gotową na duże granie. Ja patrząc na listę tych nazwisk miałem świadomość, że realne granie zaczyna się w "ósemce". Tam trafilibyśmy w ćwierćfinale na Rosję, byłyby ogromne problemy, ale wtedy mógłbym powiedzieć, że mistrzostwa Europy były na takim poziomie, jaki byłbym  w stanie zaakceptować. Zaczynając rozmowę na takie sportowe argumenty gdzie zostały popełnione błędy albo gdzie mamy najmniejszy potencjał, musimy sobie uświadomić, że na dzisiaj nie jesteśmy drużyną przygotowaną do walki o medale.

 

Rozmowa z Łukaszem Kadziewiczem w złączonym materiale wideo.