Szóstego lutego 2011 roku Kubica uległ poważnemu wypadkowi podczas pierwszego specjalnego odcinka rajdu Ronde di Andora, jadąc Skodą Fabią S2000 Evo2. W jego rezultacie doznał wielomiejscowych złamań prawej ręki i nogi, oraz uszkodzenia kości dłoni. Na początku wywiadu prowadzący rozmowę dziennikarz zapytał Kubicę, czy jest on typem marzyciela.

- To zależy. Trzeba by było podzielić moje życie na prywatne i zawodowe. Jeśli chodzi o sportowe, to raczej zawsze stawiałem sobie krótkoterminowe cele niż snułem marzenia. Wzięło się to z tego, że gdy dorastałem jako kierowca, to wówczas jeszcze nie wyobrażałem sobie kariery w F1. Szansę na zadebiutowanie w roli kierowcy bolidu dostrzegłem bardzo późno. Jeśli chodzi o życie prywatne to zdarza mi się marzyć, ale rozmawiam o tym bardzo rzadko i chciałbym, aby tak pozostało - powiedział Kubica.

Kierowca poruszył też temat kibiców, którzy na przestrzeni lat wspierali go w dobrych oraz złych chwilach.

- Kibice są bardzo wdzięcznym tematem. Chciałbym podziękować wszystkim, którzy kiedykolwiek dopingowali mnie na trybunach, przed telewizorami i monitorami. Ich doping wielokrotnie pomagał mi w trudnych chwilach, a także umacniał mnie w przekonaniu, że to co robię ma sens. Nie lubię dzielić ludzi, ale są kibice okazjonalnie oglądający Formułę 1, jak również tacy, którzy obserwowali moją karierę od samego początku. Kiedy jestem na zawodach, mój kontakt z kibicami jest utrudniony, ponieważ jestem wtedy "w pracy". Część ludzi źle odbiera to, że gdy nie mamy czasu i buzuje w nas adrenalina, to nie spotykamy się z nimi często. Jest jednak gros osób rozumiejących ten fenomen. Im dziękuję w szczególności - powiedział.

Pierwsza część wywiadu z Robertem Kubicą w załączonym materiale wideo.