Choć Zielonogórzanie w otwierającym sezon meczu o Superpuchar zanotowali wpadkę, przegrywając po dogrywce z Anwilem 89:92, to bez dwóch zdań pozostają wielkim faworytem do wygrania ligi. Rok wcześniej też Superpucharu nie zdobyli (przegrali u siebie z Rosą), a w fazie zasadniczej też mieli sporo kłopotów,  to ostatecznie tytuł zdobyli pewnie. Teraz – wychodząc z założenia – że mistrzowskiego składu się nie zmienia dokonali tylko kosmetyki składu. W drużynie pozostało 10 zawodników z największymi gwiazdami: Łukaszem Koszarkiem, Jamesem Florencem, czy Przemysławem Zamojskim. Nowym człowiekiem jest tylko serbski podkoszowy Boris Savović.

- Nie ma wielkiej rewolucji w naszej taktyce w obronie, czy w ataku, chcemy zachować kontynuację. Większość składu z zeszłego roku zostało, musimy pracować, lepiej wkomponować Borisa w układankę, i myślę, że z kolejki na kolejkę będzie lepiej – mówi Zamojski.

Ale Stelmetowi łatwo obronić tytułu nie będzie. Żądzą rewanżu za katastrofę w poprzednim sezonie pała Anwil. Włocławianie byli najlepszą ekipą sezonu zasadniczego, ale odpadli już w ćwierćfinale play off. Teraz Anwil zaczął z wysokiego C – wygrywając Superpuchar.

- Bardzo trudny mecz dużo walki fizycznej. Stelmet to świetna drużyna nie tylko koszykarsko, ale też fizycznie. Trzeba nawiązać z nimi walkę. W jednym meczu się udało. Ale teraz zaczyna się liga. To będzie prawdziwe granie – uważa Kamil Łączyński.

Rozgrywający Anwilu nie chce wracać do traumatycznych wydarzeń z poprzedniego sezonu.


- Nie chcę w żaden sposób negatywnie mówić o drużynie z poprzedniego sezonu, bo sam byłem jego częścią i bym mówił źle o sobie. W tym sezonie jest więcej fizyczności w naszej drużynie, ale możemy grać też szybsza koszykówkę. Jest duży nacisk u trenerów byśmy przyspieszyli.

Nieudany poprzedni sezon miała też Rosa. Ale Radomianie, którym udało się utrzymać Michała Sokołowskiego, też na pewno będą walczyli o medale.

Wielkie  ambicje przed sezonem ma Polski Cukier. Sensacyjny wicemistrz Polski do rozgrywek przystąpi w zmienionym składzie.  Zabraknie przede wszystkim Amerykanów Obi Trottera i Kyle’a Weavera. Pozostał natomiast senegalski podkoszowy Cheik Mbodj. Za to wzmocniona została polska rotacja.

 

- Twarde Pierniki zatrudniły dwóch reprezentantów Polski – Karola Gruszeckiego i Aarona Cela. Jesteśmy na dobrym kursie – ocenia ten ostatni, który wrócił do Polki po dwóch sezonach gry w lidze francuskiej.

Czy dobry kurs obrany został już na początku sezonu, będzie można się przekonać już w niedzielę, gdy Torunianie na wyjeździe zmierzą się z drużyną swojego byłego trenera Jacka Winnickiego. MKS Dąbrowa Górnicza, to kolejny zespół który może powalczyć o czołowe lokaty w lidze.

Transmisja meczu MKS Dąbrowa Górnicza - Polski Cukier Toruń w Polsacie Sport Extra.  Początek transmisji w niedzielę o 12:30.