Piłka nożna

Piłkarze Legii myślą nad rozwiązaniem...

Doszło do przekroczenia granic dotyczących funkcjonowania klubu i jego kibiców - zastrzegł Mioduski w opublikowanym na stronie klubu oświadczeniu.

 

Jak dodał, sprawą zajmuje się policja, a klub z nią współpracuje. Zapewnił też, że wyciągnięte zostaną wnioski, a sytuację, w której podający się za grupę wyjazdową kibice poruszali się swobodnie po stadionie, określił jako niedopuszczalną. - Uszczelnimy ten system i zmienimy procedury w tym zakresie. Trzeba wyraźnie powiedzieć, że w tej sytuacji system ochrony zawiódł i wymaga zmian. Takie wydarzenia nigdy więcej nie mogą mieć miejsca. Wobec tego, że do incydentu nie doszło podczas imprezy masowej, nie możemy wykorzystać instrumentów wynikających ze stosownej ustawy i nałożyć na osoby biorące udział w zajściu zakazów stadionowych - zaznaczył prezes stołecznego klubu.

 

Podkreślił on, że incydent z udziałem sympatyków mistrza Polski dotknął go tym bardziej, że "podważa fundament tożsamości Legii Warszawa". - Legia jest klubem, który jest ze swoimi piłkarzami niezależnie od wyników sportowych, nigdy się nie poddaje, zawsze walczy do końca i zawsze razem. Przetrwała czasy, w których wyniki sportowe klubu daleko odbiegały od obecnych aspiracji kibiców Legii. Ale przetrwała właśnie dlatego, że nawet w złych czasach wierni kibice zawsze byli za Legią i zawsze wspierali jej piłkarzy. Niedzielny atak kibiców na piłkarzy Legii narusza ten fundament funkcjonowania klubu i jest to dla mnie szczególnie bolesne - podsumował.

 

W 11 kolejkach ekstraklasy legioniści doznali już pięciu porażek i z dorobkiem 16 punktów zajmują ósmą lokatę w tabeli. Zespół nie awansował też do fazy grupowej ani Ligi Mistrzów, ani Ligi Europejskiej. Mioduski zapewnił, że rozumie frustrację fanów warszawskiej drużyny. - Sam bardzo to przeżywam, ale jestem i będę z Legią na dobre i na złe. Przechodzimy bardzo trudny moment. Po raz pierwszy od pięciu lat nie awansowaliśmy do europejskich pucharów. Zawiedliśmy samych siebie i wszystkich kibiców, ale to właśnie w takich czasach możemy pokazać charakter klubu. Walkę do końca, mimo wszystkich trudności. Żeby tę walkę wygrać potrzebna jest jedność - zaapelował.

 

Zaznaczył, że oczekuje od kibiców pełnego wsparcia dla drużyny i zawodników, a od tych ostatnich zaangażowania. Dodał, że obecny okres to także wielka próba dla nowego trenera Legii Romeo Jozaka. - Wszystko to wymaga przede wszystkim spokoju. Tego dziś najbardziej brakuje Legii. Bez spokoju powrót na właściwe tory sportowe będzie o wiele trudniejszy - ocenił.

 

Zajście miało miejsce w nocy z 1 na 2 października po powrocie drużyny z przegranego meczu ligowego z Lechem Poznań 0:3. Grupa zagorzałych fanów zespołu niezadowolonych z wyników drużyny miała czekać na zawodników. Sprawę opisywały liczne media. Według ich relacji miało dojść do przepychanek, a piłkarze byli szturchani czy nawet uderzani rękami. Poszkodowany miał zostać też asystent trenera Aleksandar Vukovic.