Z trzech rozegranych do tej pory spotkań w LM kielczanie wygrali tylko u siebie z THW Kiel 32:21, przegrywając dwie wyjazdowe potyczki z Mieszkowem Brześć (25:28) i Celje Pivovarną Lasko (27:31). Porażka z mistrzem Słowenii była już, wliczając poprzedni sezon, szóstą z rzędu na wyjeździe w tych rozgrywkach.

- Zdajemy sobie doskonale sprawę, że na wyjazdach w tym roku nie gramy dobrze. Ale to nie jest pora, aby o tym myśleć. Teraz skupiamy się tylko na najbliższym spotkaniu. Rozegramy je we własnej hali, a w domu gra się nam zdecydowanie łatwiej, kibice będą naszym ósmym zawodnikiem – podkreślił trener mistrzów Polski Tałant Dujszebajew.

Z dwóch wyjazdowych porażek szczególnie bolesna i zaskakująca była ta poniesiona w Słowenii. Doświadczony kielecki zespół przegrał bowiem z najmłodszą ekipą LM.

- Porażka w Celje bardzo nas zabolała, bo nie była wkalkulowana. Zakładaliśmy, że zdobędziemy tam dwa punkty. Nie udało się, dlatego chcemy się zrehabilitować i wygrać z Flensburgiem – zapowiedział Bielecki, który zdaje sobie jednak doskonale sprawę, że nie będzie to zadanie łatwe.

- To bardzo doświadczony i zgrany zespół, grający od kilku lat w podobnym składzie. Ma zawodników długo występujących w Bundeslidze, jak Holger Glandorf czy Rasmus Lauge Schmidt. Mają też świetnego szwedzkiego bramkarza. Mam jednak nadzieję, że uda mi się pokonać Mattiasa Anderssona przynajmniej kilka razy – komplementował najbliższego rywala Bielecki.

W najbliższym spotkaniu kielecka drużyna zagra osłabiona brakiem Filipa Ivica i Deana Bombaca. Chorwacki bramkarz jest już po operacji kolana i będzie pauzował przez około sześć tygodni. Przez miesiąc nie zobaczymy natomiast na parkiecie słoweńskiego rozgrywającego, który ma problemy ze stopą.

- Nie ma co z tego powodu robić tragedii. Kiedy jedni zawodnicy są kontuzjowani, to grają inni. Nie będę przecież nad tym płakał. Musimy zagrać tym składem, co mamy – zaznaczył ze spokojem Dujszebajew.

Niedzielne spotkanie PGE VIVE z SG Flensburg Handewitt rozpocznie się w Kielcach o godz. 15.