Adam Łuczka: Emocje po finale Pucharu Polski Cybersport powoli opadają, a było ich doprawdy sporo. Można śmiało mówić o małej niespodziance.

Michał "Avahir" Kudliński: Owszem. Zawsze mógł pojawić się argument, że to format best of three, więc cieszę się, ze Pompa wygrała 2:0 i nikt raczej nie będzie podważał takiego rezultatu. Gdyby pojedynek zakończył się wynikiem 2:1, to pewnie ktoś mógłby sugerować, że zwycięzcy mieli trochę szczęścia. Chłopaki pokazali jednak chłodną głowę i udowodnili dzisiaj swoją wyższość zarówno w chaotycznym meczu, jak i tym bardziej strategicznym.

Cieszy Cię ten wynik? Kibicowałeś skazywanym na pożarcie?

Mimo że sympatią darzę Illuminar Gaming, ponieważ dobrze znam Wojtka "Tabasko" Kruzę i spółkę, to jako komentator zawsze kibicuję tym, którzy moim zdaniem zrobią najwięcej zamieszania na polskiej scenie. Rok temu w starciu z Team Kinguin kibicowałem np. AGO Gaming, pomimo że nie cieszyli się dobrą reputacją. Wiedziałem jednak, że jeżeli to oni wyjdą z tamtej rywalizacji obronną ręką, to organizacja się podbuduje, dokona dodatkowych inwestycji i będzie miała szansę, aby stać się realną siłą. Porażka Pompy w Poznaniu mogłaby podważyć sens ambitnego projektu, jaki stanowi ta drużyna. Na ten moment jest to bowiem jedyna organizacja, oferująca zawodnikom profesjonalne zaplecze, z gaming housem na czele. Teraz pojadą oni na międzynarodowy turniej i ich terminarz w tym roku nie skończy się na PGA. Illuminar wygrało w Łodzi, Pompa w Poznaniu, rywalizacja trwa więc nadal, a my możemy dyskutować kto jest lepszy. Odpowiedź poznamy w przyszłym roku!

Czy pieniądze potrzebne do budowy zaplecza są jedynym sposobem na rozwój polskiej sceny League of Legends?

Jak powiedział pewien generał (Napoleon Bonaparte) do prowadzenia wojny potrzeba trzech rzeczy - pieniędzy, pieniędzy i jeszcze raz pieniędzy... Odnosi to również do branży esportowej. Im więcej będzie się pojawiało funduszy tym lepiej, jednak popatrzcie na PGA - jest coraz lepiej! Gracze iHG mają teraz twardy orzech do zgryzienia, aby zdecydować czy chcą wejść na europejską scenę i bić się o Challengera czy skupić się na krajowym podwórku i budować drużynę od podstaw. Przekonać mogą ich pieniądze, ponieważ jest to nie tylko ich pasja, ale również kariera. Jeżeli właściciele organizacji zaoferują im realne pensje, na poziomie tych europejskich, to może zdecydują się zostać i przyłożyć do treningów przed kolejnymi turniejami.

Cała rozmowa z Michałem "Avahirem" Kudlińskim w załączonym materiale wideo.