Tylko kataklizm mógł odebrać reprezentacji Grecji baraże mistrzostw świata, bo tak trzeba byłoby nazwać stratę punktów na własnym stadionie z Gibraltarem. Był to też dobry sposób, by godnie pożegnali się z własnymi kibicami, gdyż akurat grając przed nimi, raczej nie zachwycali. Zaledwie cztery gole w czterech spotkaniach chluby im nie przynosiły.

 

Także we wtorek Grecy nie prezentowali się wybitnie i długo mieli problem ze strzeleniem gola. Dopiero w trzydziestej drugiej minucie Zeca dośrodkował w pole karne, a Vassilios Torosidis uprzedził bramkarza i wpakował piłkę do siatki. Goście nie stwarzali zagrożenia, ale długo przegrywali minimalnie.

 

W drugiej połowie Grecy lekko podkręcili tempo, co poskutkowało kolejnymi bramkami: dwa razy na listę strzelców wpisał się Kostas Mitroglou, a raz zrobił to Giannis Gianniotas.

Tym samym Grecja przypieczętowała drugie miejsce w grupie i o awans na mundial powalczy w barażach.

 

Grecja - Gibraltar 4:0 (1:0)

 

Bramki: Torosidis 32, Mitroglou 61, 63, Gianniotas 78.

 

Grecja: Karnezis - Torosidis (68 Maniatis), Sokratis (68 Tziolis), Papadopoulos, Stafylidis - Zeca, Tachtsidis - Christodoulopoulos (78 Gianniotas), Fortounis, Mantalos - Mitroglou.

 

Gibraltar: Ibrahim - Garcia, Roy Chipolina, Barnett, Mascarenhas-Ilivero - Hernandez, Walker, Bardon, Pons (72 Giulling) - Coombes (88 Ruiz), Lopez (62 Yome).