Reprezentacja Szkocji po raz ostatni na wielkim turnieju zagrała w 1998 roku, kiedy to odpadła w fazie grupowej na mistrzostwach świata we Francji, zdobywając punkt w trzech meczach. Od tego czasu gra Szkotów wygląda raz lepiej, raz gorzej, ale efekt jest ciągle taki sam: za każdym razem czegoś brakuje. W ledwo co zakończonych eliminacjach mundialu baraże były blisko, ale remis w ostatniej kolejce z grającą o nic Słowenią wyeliminował podopiecznych Gordona Strachana.

 

Strachan przypłacił trzecie miejsce w grupie zwolnieniem z funkcji selekcjonera. Działacze rozpoczęli już poszukiwania jego pełnoprawnego następcy, ale na skutek towarzyskiego meczu z Holandią, który odbędzie się już 9 listopada, postanowili wybrać tymczasowego trenera. Padło na bardzo kontrowersyjną postać - nowym szkoleniowcem Szkocji został Malky Mackay.

45-latek to były trener Wigan czy też Cardiff City. Prócz kilku niezłych osiągnięć z tym drugim klubem - finał Pucharu Ligi Angielskiej czy też awans do Premier League - pokazał się z tej gorszej strony. Tak pisaliśmy o nim w podsumowaniu 2014 roku w angielskiej elicie:

Rasizm, seksizm, homofobia. Porównywanie Azjatów do psów, pikantne uwagi na temat biustu jednej z piłkarskich agentek czy wyśmiewanie się z przedstawicieli czarnej rasy – to tylko kilka tematów, które trener Cardiff City Malky Mackay poruszał w smsach z Ianem Moodym, jednym z działaczy walijskiego klubu. Obaj wkrótce zostali zwolnieni…

 

To oczywiście nie wszystko: było jeszcze nazywanie przedstawiciela rywali "gejowskim wężem" czy też narzekanie na to, że do klubu nie zgłaszają się piłkarze "o białych twarzach".

 

To właśnie dlatego Szkoci są zniesmaczeni wyborem nowego selekcjonera. Oto niektóre wpisy:

Mackay na pewno byłby w stanie przekonać do siebie sceptyków zwycięstwami, ale czy będzie do tego zdolny?