Polak, który w Gdańsku debiutuje w UFC, wszystkie dotychczasowe zwycięstwa odniósł przed czasem. Od pierwszego gongu pokazał, że zależy mu na efektownej wiktorii. W stójce walka była bardzo spokojna, obaj atakowali głównie low kickami, lecz w pewnym momencie Piechota wskoczył na plecy Wilsona, zapiął trójkąt i szukał duszenia zza pleców. Do końca rundy ciężko pracował nad poddaniem, ale Wilson zdołał przetrwać.

 

Druga runda była nieco spokojniejsza, aż do ostatnich sekund. Wtedy Piechota potężnym ciosem powalił Wilsona na deski i gdyby do końca rundy było z 5-10 sekund, to prawdopodobnie udałoby mu się wygrać przed czasem. A tak rywal przetrwał...

 

Trzecia runda to popis parterowych umiejętności Piechoty. Szkoda, że nie udało mu się poddać rywala, choć był naprawdę blisko! Oglądaliśmy próby duszenia trójkątnego, duszenia trójkątnego nogami oraz balachy. Wszystko przebiegało bardzo sprawnie, "Imadło" płynnie zmieniał techniki. Do tego dobre przygotowanie kondycyjne. Dobry występ!

 

- To świetne uczucie, walcząc przed własną publicznością. Próbowałem go wykończyć w każdym możliwym momencie, ale był niezwykle ciężkim rywalem - powiedział Piechota.