Zaskoczeniem była absencja prawego obrońcy w kadrze na mecz z Arką Gdynia. Wychowanek Wisły Kraków, gdy jest w pełni dyspozycji, zazwyczaj ma miejsce w pierwszej jedenastce białostockiego klubu, a Ziggy Gordon nie był dla niego konkurencją w walce o podstawowy skład. To, że ostatnio nie znalazł się nawet na ławce rezerwowych sprawiło, że kibice zaczęli się zastanawiać co spowodowało brak jego powołania.

Okazało się, że w ostatnim tygodniu Burliga nie pojawił się na treningach, a słuch o nim zaginął. Wielu zawodników wicemistrza Polski zaczęło na własną rękę poszukiwać kolegi z drużyny, jednak bez rezultatu. Prawy obrońca zapadł się pod ziemię i nikt nie wie gdzie jest.   


O nałogu Burligi mogliśmy usłyszeć już podczas jego pobytu w Krakowie. To tam Michał Probierz musiał wielokrotnie przemawiać mu do rozsądku. Zawodnik często był widywany w kasynie czy w salonie z automatami. Jak się okazuje nie porzucił swoich nawyków, a przeniósł je do Białegostoku.

 

Wychowanek Wisły Kraków już dawno przyznał się do swoich problemów z hazardem. Był nawet na trzytygodniowej terapii, na którą wysłał go klub. W wywiadzie, którego udzielił w 2014 roku powiedział, że najgorsze w tym całym nałogu jest zapożyczanie się u ludzi.

 

– To dobija najbardziej. Pożyczasz większą kwotę, za chwilę pojawiają się horrendalne odsetki. Okazuje się, że jest tego tak dużo, że nawet miesięcznie tyle nie zarabiasz. Musisz kombinować. Bierzesz kredyt, spłacasz lichwiarza i przez chwilę jest spokój. Ale za jakiś czas znowu ruszasz, cykl się powtarza, wszystko się zapętla - powiedział.

 

Dlatego też wiele osób zastanawia się również nad tym, czy zawodnik znowu zobowiązał się u "pożyczkodawców", którzy mogliby wymuszać na nim zwrot pieniędzy. Dawniej problemy z hazardem miał inny zawodnik, który bronił barw "Jagi" - Kamil Grosicki.