Hamilton ma powody do świętowania, choć na samym początku wyścigu miał kolizję ze swoim największym rywalem w walce o mistrzostwo - Sebastianem Vettelem (Ferrari).

 

Zarówno on, jak i Niemiec znaleźli się na końcu stawki, ale w trakcie rywalizacji pięli się stopniowo w górę. Brytyjczyk z 20. lokaty zdołał ostatecznie awansować o 11 pozycji, a Vettel z 19. na czwarte miejsce. Zdobyte przez Niemca punkty nie wystarczyły jednak, by przedłużyć jego nadzieje w walce o tytuł.

 

Za Verstappenem na mecie zameldowali się Finowie Valtteri Bottas (Mercedes GP) i Kimi Raikkonen (Ferrari).

 

Po GP Meksyku w kalendarzu MŚ są jeszcze dwie imprezy - 12 listopada GP Brazylii i 26 listopada GP Abu Zabi. Mercedes już wcześniej zapewnił sobie triumf wśród konstruktorów.