Turniej, który w wakacje odbył się w Krakowie, pamiętamy z wielu powodów. Oprócz niezłego występu Virtus.pro, bo Polacy dotarli przecież do półfinału, głośno mówiło się również m.in. o polskiej widowni i znaczących problemach technicznych. W rozmowie z redakcją HLTV.org do obu tych kwestii odniósł się sam Stroie, organizator wydarzenia. Jak się okazuje, założyciel PGL jest Krakowem, Polską i nadwiślańską społecznością esportową dosłownie zachwycony.
 
- Kilka osób mnie o to pytało i myślę, że krakowski Major był bardzo dobry pod względem jakości produkcji. Co do widowni – nigdy nie było imprezy z taką publicznością i tak niesamowitymi ludźmi. To nasze pierwsze wydarzenie zorganizowane w Polsce.  Uważam, że jest to zdecydowanie najlepszy kraj w Europie pod względem prowadzenia jakiekolwiek imprezy esportowe. To lepsze miejsce niż Szwecja, Niemcy czy Rumunia. Na pewno tam wrócimy i postaramy się zrobić jak najwięcej dobrego – czytamy w wywiadzie.

A co z wspomnianymi wyżej problemami technicznymi? - Cóż, połączyliśmy nasze zasoby: wszystko to, co mieliśmy i to, czego wcześniej nie posiadaliśmy, tylko po to, aby upewnić się, że zorganizujemy najlepszego Majora w historii... I w pewnym stopniu sprostaliśmy zadaniu. Pod względem jakości produkcji był to zdecydowanie najlepszy Major w historii Counter-Strike’a. Co więcej, nie jestem pewien, czy inny Major kiedykolwiek będzie mógł się do tego poziomu zbliżyć. Niestety, mieliśmy zbyt wiele problemów technicznych: zarówno z komputerami, internetem, jak i z samą grą. Powiedziałbym, że skupiliśmy się w stu procentach na uzyskaniu idealnej produkcji, a nie podjęliśmy takich samych starań, aby mieć odpowiedni zespół administracyjny i wystarczająco duży, aby poprowadzić wydarzenie. Niemniej, przetrwaliśmy i musimy wyciągnąć wnioski z naszych błędów, a teraz mamy zupełnie nowy proces szkoleń, co pozwala nam, w ciągu kilku miesięcy skompletować dużą grupę administratorów – opowiada Stroie.

Według CEO PGL wielu kłopotów organizacyjnych można byłoby uniknąć, gdyby gracze wykazywali większą chęć współpracy. Niektórzy z nich zamiast zgłaszać problemy bezpośrednio administracji, woleli po prostu napisać posty w mediach społecznościowych. - Jak możemy rozwiązać problem, jeśli o nim nie wiemy, bo gracz milczy? Twitter pozwala ci tylko na określoną liczbę znaków, a niektórzy zawodnicy wcale nie opisywali sytuacji dokładnie – zastanawia się rozmówca HLTV.org, podając od razu przykład zespołów, z którymi pracuje się bezproblemowo: - Virtus.pro i Astralis. Te formacje działają wzorowo i są w stu procentach profesjonalne.

Cały anglojęzyczny wywiad z Silviu Stroie znajdziecie na stronie HLTV.org.